NADCHODZĄCE WYDARZENIA
Wydawnictwo OIKOS
Strona główna Jak nabrano Borysa Szyca (15-16/2018)
Artykuły - Jak nabrano Borysa Szyca (15-16/2018)
Las Polski - Jak nabrano Borysa Szyca (15-16/2018)

Z Puszczy Białowieskiej zniknął widok, który chciano zachować, tworząc rezerwat krajobrazowy wzdłuż drogi Hajnówka–Białowieża. Ze strzelistych świerków decydujących o jego pięknie zostały przewracające się kikuty. Zniknie też sama Puszcza – w dotychczasowej postaci.


Pokaż/ukryj skróconą treść

Dla laika Puszcza Białowieska to żubry i olbrzymie drzewa (a nie bogactwo procesów biologicznych) – napisał niegdyś, nieco nad tym ubolewając, Adam Wajrak, publicysta propagujący na jej temat poglądy ekologicznych aktywistów. Ci bowiem uważają, że to właśnie owe procesy, przebiegając naturalnie, stanowią o jej „dzikości”, która jest największą wartością. Także gdy prowadzą do zagłady olbrzymich drzew, a zwłaszcza wtedy. Las pełen martwych drzew to przecież najlepszy przykład „dzikiej” przyrody. Dlatego kiedy w Puszczy Białowieskiej gradacja kornika drukarza zabiła miliony świerków i przystąpiono do zwalczania jej przyczyn oraz usuwania skutków, ścinając drzewa zasiedlone i obumarłe, aktywiści utworzyli „Obóz dla Puszczy” i rozpoczęli sabotowanie tych działań. Uznając jednak trafność spostrzeżenia Adama Wajraka nt. białowieskich preferencji „laików”, tj. rzeszy obywateli nieobojętnych na walory przyrody, posłużyli się propagandą, że są po ich stronie i fascynują się tym samym – puszczą złożoną z olbrzymich drzew. Telewizja TVN pokazywała ścięte i wywożone z lasu świerki, a występujący w niej aktywiści objaśniali z przejęciem, że niektóre z nich mają ponad sto lat. Ani razu nie dodali jednak, że nie będą żyły dłużej na skutek nie ścięcia, ale ataku korników, tak jak wszystkie inne świerki wycinane z powodu gradacji i dla jej powstrzymania. Ich wycinka przede wszystkim miała za zadanie ocalić zdrowe świerki. Żaden z reporterów nie zapytał obozowiczów, jak mogą występować przeciwko ratowaniu starych, jeszcze niezaatakowanych przez kornika świerków i zarazem głosić, że działają w imieniu rzesz obywateli, skoro ci przyjeżdżają do Puszczy, aby je oglądać.

„Stop wycince Puszczy” – to najbardziej eksponowane hasło „Obozu”. Przejęty nim Borys Szyc wypalił podczas telewizyjnej rozmowy z Justyną Pochanke, że skoro wycinka odbywa się na tak dużą skalę, to nie należy Puszczę nazywać „puszczą”, lecz „lasem gospodarczym”. Miał to być sarkazm, ale aktor niechcący uzmysłowił znającym problem, do jakiego stopnia ekologiczni aktywiści go zakłamali, posługując się półprawdami. Nieustannie mówili o „wycince drzew w Puszczy”, zamiast – zgodnie z prawdą – o usuwaniu posuszu w puszczańskich lasach gospodarczych (wielofunkcyjnych). Z powodu puszczańskiego statusu pozyskanie drewna nie stanowi w nich wprawdzie celu gospodarki leśnej, ale też nie jest wyjęte spod prawa. Przedstawicielki „Obozu” zapytane podczas spotkania na Uniwersytecie Warszawskim, dlaczego posługują się fałszem, zbyły pytanie milczeniem.

 

Trzeba ciąć, żeby rósł

Wielu ludzi niemających do czynienia z leśnictwem ulega złudzeniu, że podziwiany przez nich dojrzały las, jeśli nie wycinać w nim drzew, przez wieki zachowa swój wygląd. Po chwili zastanowienia muszą, oczywiście, przyznać, że nawet zostawiony sam sobie, wraz z upływem czasu ulega ciągłym, naturalnym zmianom. Jednak do czego one prowadzą, ludzie nie bardzo zdają sobie sprawę, gdyż nie widzą tego w odwiedzanych zwykle przez siebie wielofunkcyjnych lasach, które po wejściu w fazę starodrzewu są odnawiane. Drzewostan w tym stadium pozostawiony sam sobie z wolna traci odporność i nawet w krótkim czasie może się rozpaść – np. na skutek silnych wiatrów, gradacji owadów czy suszy. Wówczas wygląda tak, jak opisano na internetowej stronie Wigierskiego Parku Narodowego: Samosiewne odnowienie może się bardzo opóźnić. Pozostają różnej wielkości kępy starego, przerzedzonego drzewostanu, otoczone rozległymi powierzchniami prawie pozbawionymi drzew, na których gęsto rosną rośliny zielne i krzewy. Żeby uniknąć skutków rozpadu drzewostanu i uzyskać trwały las, by mógł być podziwiany przez „laików” jako „puszcza”, a więc las różnogatunkowy i różnowiekowy, z możliwie dużą liczbą starych drzew, których część pozostawiona jest do naturalnego rozkładu, trzeba prowadzić w nim wycinkę, dobierając jedynie właściwą rębnię i w razie potrzeby odpowiednie gatunki drzew do odnowienia.

 

Grzech pierworodny ministra

Prawie 40% powierzchni Puszczy Białowieskiej jest chronione, przeważnie w sposób ścisły, wykluczający wycinkę, w rezerwatach i parku narodowym. Resztę stanowią lasy wielofunkcyjne trzech nadleśnictw – Białowieża, Browsk i Hajnówka. W latach 90. ub.wieku pozyskanie drewna wynosiło w nich niecałe 150 tys. m3 rocznie, a w następnym dziesięcioleciu spadło do ok. 125 tys. m3 rocznie. Mimo to przez cały okres powojenny zasobność wielofunkcyjnych lasów rosła (z prawie 200 m3/ha do ponad 300 m3/ha) wraz z ich średnim wiekiem (z 45 lat do prawie 80), który jest obecnie o 11 lat wyższy niż średni wiek drzewostanów w polskich parkach narodowych. W planach urządzenia lasu opracowanych w 2012 r. podano nie jak zwykle maksymalną wielkość etatów, ale ich minimalny poziom, konieczny do zrealizowania ze względów hodowlano-ochronnych, tj. przeprowadzenia trzebieży, kontynuowania rozpoczętych cięć odnowieniowych, a także powstrzymywania nadmiernego rozrodu kornika. Odstąpiono od cięć w drzewostanach ponadstuletnich, które wyznaczono zgodnie z ich urządzeniową definicją. Tak wyliczone trzy zsumowane etaty wyniosły 107 tys. m3/rok, tj. mniej więcej tyle, ile średnio dla jednego krajowego nadleśnictwa. Pod naciskiem ekologicznych aktywistów te fachowe wyliczenia zostały jednak anulowane i ówczesny minister środowiska nakazał arbitralnie zmniejszyć pozyskanie drewna o połowę. Wprowadzono nieznaną do tej pory leśnictwu, bardziej pojemną definicję drzewostanów ponadstuletnich, które miały być wyłączone z wszelkich działań gospodarczych. Stały się nimi wszystkie fragmenty lasu, w których udział drzew w takim wieku wynosił przynajmniej 10%, niezależnie od tego, w jakim wieku była reszta drzew – nie wolno więc było prowadzić czyszczeń lub trzebieży w „ponadstuletnich” młodnikach i drągowinach. W ten sposób „nietykalne” stały się lasy w zarządzie nadleśnictw na powierzchni 20,6 tys. ha, o połowę większej niż poprzednio planowano. Podobny charakter miały już wcześniej rezerwaty o powierzchni 12,5 tys. ha. Razem z siedliskami wilgotnymi i bagiennymi, które potraktowano w ten sam sposób, była to ponad połowa białowieskich lasów wielofunkcyjnych. 75% tego obszaru stanowiły drzewostany z przewagą świerka.


Rozpad drzewostanu świerkowego w Puszczy Białowieskiej na skutek gradacji kornika drukarza. "Puszcza" pojawi się tu najwcześniej za kilkaset lat

Próba odkupienia

Radykalne zmniejszenie etatu pozyskania drewna, wraz z wyłączeniem z niego tak rozległych terenów, uniemożliwiło jakiekolwiek powstrzymywanie rozrodu kornika drukarza. Nastąpiła jego gradacja, która niebawem przekształciła się w megagradację. Leśnicy bezradnie patrzyli na rozpad kolejnych tysięcy hektarów drzewostanów, w których do tej pory przeważały świerki. Teraz miejsca te zarastały trawami i maliną. W 2016 r. nowy minister środowiska zdecydował się zatwierdzić aneks do planu urządzenia dla Nadleśnictwa Białowieża podwyższający przewidziany dla niego etat do 18,8 tys. m3/rok (pozostałe dwa nadleśnictwa pracowały wg starych planów). Jednocześnie dyrektor generalny LP zezwolił na cięcia w tzw. drzewostanach ponadstuletnich. Utworzony w odpowiedzi na to „Obóz dla Puszczy” natychmiast posłużył się półprawdą, alarmując, że etat zwiększono trzykrotnie, ale nie dodając, że uprzednio był on dwukrotnie zmniejszony. Nigdy też nie wytłumaczono „laikom”, co naprawdę oznacza termin „drzewostan ponadstuletni”. Na pytanie, jaki sens ma pozostawienie w lasach wielofunkcyjnych ogromnej masy suchych świerków, aby spróchniały, co postulują „obozowicze”, ich przedstawiciel odpowiedział, że tak to się dzieje w „lasach naturalnych” , a że są to takie lasy „to fakt”. Pozyskanie kosztuje, więc lepiej zaoszczędzić – dowodził, ale też uczynił wyrzut, że „nadleśnictwa zainkasowały za wycięte drzewa dziesiątki milionów złotych”, co najwyraźniej uznał za naganne. Luddystyczne ataki na harwestery wytłumaczył m.in. tym, że pilarki hałasują „punktowo”, a te maszyny – także na drogach.

 

Trybunału szkiełko i oko

Cała Puszcza Białowieska jest częścią sieci obszarów chronionych w ramach europejskiego programu Natura 2000. Dopuszczona jest w nich działalność gospodarcza, w tym pozyskanie drewna w lasach wielofunkcyjnych, pod warunkiem niepogarszania stanu ochrony jej przedmiotów. Obszary Natura 2000 mają plany zadań ochronnych (PZO), w których opisano zagrożenia dla przedmiotów ochrony i konieczne działania dla osiągnięcia celów ochrony. To nad przestrzeganiem PZO dla obszaru Natura 2000 „Puszcza Białowieska” pochylił się wiosną br. Europejski Trybunał Sprawiedliwości (ETS). Jego „szkiełko i oko” wykazało, że w rubryce „zagrożenia” nie wpisano gradacji kornika, więc przeciwdziałanie jej uznał za nielegalne, niezależnie od jej katastrofalnych skutków. Trybunał stwierdził, że leśnicy, pozyskując zamierające świerki, szkodzą rozmaitym gatunkom zwierząt, bo takie zapisy umieszczono w PZO, nie oglądając się na rzeczywistość. Wiadomo np., że wskutek gradacji chroniony dzięcioł trójpalczasty będzie miał pod dostatkiem żeru, ale po zagładzie wielkiej liczby świerków jego dostępność drastycznie spadnie. Utrzymując natomiast ich obecność w składzie gatunkowym, do czego nieodzowna jest wycinka większości drzew zasiedlonych przez kornika, gwarantuje się stabilne warunki dla tego gatunku ptaka. Podobnie rzecz się ma z owadami saproksylicznymi.

Zarzuty ETS odnosiły się także do innych spraw dotyczących działań leśników, które nie miały jednak wpływu na zasadniczy dylemat: czy na obszarze białowieskich lasów wielofunkcyjnych Puszcza ma być chroniona dla „laików” czy dla aktywistów ekologicznych, którzy wmawiają „laikom”, że występują w ich imieniu?

 

LP piszą na Berdyczów

PZO, na podstawie którego ETS wykazał nielegalność działań leśników w części Puszczy pozostającej pod administracją LP, powstał w 2011 r., ale ostatecznie zatwierdzono go dopiero po pięcioletnim „nabieraniu mocy urzędowej”, w listopadzie 2015 roku. W tym okresie dokonywano w nim zmian, do których autorstwa nie przyznaje się BULiGL – oddział w Białymstoku, gdzie go pierwotnie sporządzono. Miesiąc później LP wystosowały pismo do Ministerstwa Środowiska wytykające nieuwzględnienie w dokumencie zjawiska gradacji kornika drukarza. A przecież: spadek udziału świerka w drzewostanach Puszczy Białowieskiej pociągnie za sobą znaczące pogorszenie się stanu ochrony wielu gatunków (m.in. dzięcioł trójpalczasty, włochatka, sóweczka, liczna grupa gatunków owadów saproksylicznych związanych ze świerkiem) będących przedmiotami ochrony w tym obszarze Natura 2000. Ignorowanie gradacji znacząco obniża wartość merytoryczną PZO. W piśmie zwracano uwagę także na wiele innych bezsensownych, a nawet bezprawnych zapisów PZO. Za takie uznano m.in. zapisy zakazujące „działań gospodarczych” w drzewostanach „ponadstuletnich”, ponieważ w ustawie o ochronie przyrody brak delegacji do ustanawiania zakazów w PZO. Poza tym dokument ten nie definiuje takich działań, przez co uniemożliwia jakąkolwiek ochronę czynną. LP protestowały także przeciwko rozszerzonej definicji „drzewostanów ponadstuletnich”, którą zmuszeni byli się posługiwać także autorzy aktualnego pul dla białowieskich nadleśnictw. Pismo LP pozostało bez odpowiedzi, a PZO – bez zmian. Zamiast nich rok później zdecydowano się na aneksowanie pul.



Graby zastępują "olbrzymie" puszczańskie drzewa. Czy takie widoki będą fascynowały laików?
Fot. Marek Kwiatkowski (2)

 

Witamy w Puszczy Grabowej

Lasy Państwowe w dyskusji z ekologicznymi aktywistami i ich ostatnim wcieleniem, którym okazał się „Obóz dla Puszczy”, nie potrafiły przebić się w dostatecznym stopniu do opinii publicznej ze swoją narracją, choć dysponują na to nieporównanie większymi środkami finansowymi niż oni. Duża część społeczeństwa – owych „laików” – w dalszym ciągu kibicuje akcji „Stop wycince Puszczy”, nie mając najmniejszego pojęcia, że robi to wbrew sobie. Puszcza Białowieska, jaką chcieliby podziwiać, znika. Większość gatunków drzew, które ją tworzą, nie ginie tak spektakularnie jak świerki, ale w przypadku zaprzestania gospodarki leśnej jednak ginie. Tam, gdzie gleby są uboższe, pojawia się roślinność zielna, na bogatszych w wielkiej ilości wyrasta tylko jeden gatunek drzew – grab. Być może rządy natury sprawią, że kiedyś puszczańskie drzewa powrócą, ale horyzont czasowy tych procesów pozostaje nieznany, chociaż na pewno jest nie krótszy niż kilkaset lat. Zmian w drzewostanie Puszczy dowodzą naukowe badania prowadzone w obszarze ochrony ścisłej tamtejszego parku narodowego. W 1936 r. wytyczono tam powierzchnie próbne, na których co kilka lat liczy się i mierzy wszystkie drzewa osiągające grubość ponad 5 cm. Obecnie badania te prowadzi prof. Bogdan Brzeziecki z SGGW. Od ich rozpoczęcia liczebność większości gatunków drzew tworzących puszczę zdecydowanie zmalała. Brzóz i osik – o 90%, dębów, jesionów, klonów i sosen – o 60%, olch – o 30%. W ich miejscu wyrastają graby, które jednak nie są „olbrzymimi” drzewami. Jako wybitnie cienioznośne mogą za to wzrastać pod ich okapem, gdzie inne siwki giną. Jest ich cztery razy więcej niż na początku badań. W dziesięcioleciu 2002–12, na powierzchni badawczej wynoszącej ponad 15 ha, do grubości 5 cm dorósł tylko jeden dąb, jeden klon i osiem wiązów. Grabów było 1016.

Zasada ostrożności, o jakiej często mówią przyrodnicy, polega na tym, aby powstrzymać się od działań, których skutki są na razie niewiadome, ale mogą być niekorzystne dla środowiska naturalnego. Skutki wyrugowania gospodarki leśnej z parku narodowego są znane. Nie potrzeba więc nawet powoływać się na tę zasadę, aby stwierdzić, że w białowieskich lasach wielofunkcyjnych nie powinny niepodzielnie panować rządy natury. Chyba że na miejscu Puszczy Białowieskiej ma wyrosnąć Puszcza Grabowa.

Marek Kwiatkowski
data modyfikacji: 2018-08-29 13:39:27
Las Polski - aktualny numer
Polecamy