NADCHODZĄCE WYDARZENIA
Wydawnictwo OIKOS
Strona główna Ochrona lasu coraz trudniejsza (9/2019)
Artykuły - Ochrona lasu coraz trudniejsza (9/2019)
Las Polski - Ochrona lasu coraz trudniejsza (9/2019)

Masa problemów, z jakimi zmagają się obecnie (i będą to robić w najbliższym czasie) leśni „ochroniarze”, przyprawia o zawrót głowy. Nie czas jednak załamywać rąk. Trzeba działać, by w nierównej walce z przyrodą to leśnicy byli o krok przed zagrożeniami.


Pokaż/ukryj skróconą treść

Ten rok będzie bardzo ciężki. Planujemy dużo zabiegów, mamy wiele problemów – mówiła, rozpoczynając tegoroczną naradę z zakresu ochrony lasu dyrektor RDLP w Krośnie Grażyna Zagrobelna. To na zarządzanym przez nią terenie – w Centrum Promocji Leśnictwa w Mucznem – odbyła się (3–4 kwietnia) niemal wojenna narada specjalistów z zakresu ochrony lasu.


 

Aldona Perlińska: Bez floty powietrznej nie poradzimy sobie. Wykonanie oprysków na taką skalę, jaka jest obecnie potrzebna, inaczej niż z powietrza staje się po prostu niemożliwe.
Wykonanie oprysków na taką skalę, jaka jest obecnie potrzebna, inaczej niż z powietrza staje się po prostu niemożliwe.

 

Gościnne bieszczadzkie progi
Nie mogło się więc obyć bez szerokiego zaprezentowania problemów, z jakimi borykają się gospodarze. Oberwało się „ekologom”, którzy postulują obronę „pierwotnej Puszczy Karpackiej”. Szkoda tylko, że niezbyt uważnie przyglądają się owym „pierwotnym” lasom. W większości rosną one bowiem na gruntach porolnych w pierwszym pokoleniu. I choć obecnie radzą sobie świetnie, to powstały dzięki wysiłkom setek leśników od pokoleń pielęgnujących bieszczadzkie lasy. Użytkowane i odnawiane, obfitujące w zwierzynę (o czym mogliśmy się naocznie przekonać podczas części terenowej narady, gdy szliśmy po świeżych śladach żubrów i kiedy to jeleń omal nie stratował jednej z uczestniczek). – Poważnym sprawcą szkód w tutejszych młodnikach są właśnie żubry. Rośnie ich populacja – w 2019 r. spodziewamy się, że będzie ich już ponad 600 – mówił Marek Marecki, zastępca dyrektora RDLP w Krośnie ds. gospodarki leśnej. Żubry zgryzają korę drzew i o ile jodły są w stanie zregenerować niewielkie uszkodzenia, o tyle nie ma rady na przewracanie drzewek przez rogaciznę.

Sporym problemem tutejszych lasów jest też rak jodły. Poruszając bieżące problemy, gospodarze zwrócili też uwagę na pożary wywoływane przez tłumnie odwiedzających Bieszczady turystów. – To znacząco podnosi nam koszty ochrony lasu – zaznaczał Marecki.



Uszkodzenia drzewostanów jodłowych przez niedźwiedzie, które wczesną wiosną zdzierają korę na wiekowych jodłach, prawdopodobnie poszukując pod nią cennych soli mineralnych
Fot. Urszula Zubert (8)

To musi kosztować
A o wydatkach mówiono sporo, bo szeroki zakres działań podejmowanych przez leśników musi kosztować. Planowane na bieżący rok sumpty na ochronę lasu to ponad 319 mln zł. W ub. roku zaplanowano na ten cel 331 mln zł, a wydano 292 mln. Tradycyjnie największe środki trafiły do RDLP we Wrocławiu.

65% zabezpieczonej sumy pochłonęły koszty ochrony przed zwierzyną – mówiła Agnieszka Hamera z Wydziału Ochrony Lasu DGLP. W ub. roku łączna powierzchnia zabezpieczeń obejmowała prawie 92 tys. ha, w tym roku to nieco ponad 86 tys. ha. Jeśli chodzi o koszty, najwięcej wydaje się na zabezpieczenie upraw grodzeniami (w ub. roku było to blisko 112 mln zł, czyli 75% kosztów ochrony przed szkodami od zwierzyny).

Bieżący rok obfituje w gradacyjne występowanie na dużym obszarze Polski większości strategicznych dla lasów gatunków szkodników pierwotnych. Rok temu zabiegi ograniczające występowanie szkodliwych owadów objęły ok. 230 tys. ha i dotyczyły głównie działań przeciwko brudnicy mniszce. W tym roku będą prowadzone nawet na 315 tys. ha! – Mamy do czynienia z silną gradacją chrabąszczowatych. Przewidujemy konieczność wykonania zabiegów przeciwko tym owadom na ok. 160 tys. ha – mówiła Agnieszka Hamera. Na terenie RDLP w Lublinie zabiegami zostanie objętych – ok. 69 tys. ha, w Radomiu – 45 tys. ha, a w Krośnie – 28 tys. ha.

Poważnym problemem są też rosnące szkody powodowane przez smolika znaczonego. Największe na terenie RDLP w Warszawie – mówiła specjalistka. Masowemu pojawowi gatunku sprzyjała aura – ciepła i wilgotna zima. Sadzonki sosny poraziła osutka, a osłabione drzewka chętnie atakuje smolik. – Zwalczanie tego gatunku jest bardzo kosztowne. Na słabiej porażonych powierzchniach sadzonki są wyrywane i palone lub zrębkowane. Na silnie porażonych pozostaje nam tylko zaorywanie całych powierzchni i niszczenie materiału zasiedlonego – mówiła Agnieszka Hamera.

Nie lepiej sprawa wygląda na starszych uprawach, na których drzewka rozdrabnia się frezem lub rozdrabniaczem, a powierzchnię orze.

Powietrzny desant
Tak rozległe zabiegi pociągają za sobą konieczność zabezpieczenia – floty lotniczej. A liczba potrzebnego sprzętu spada (patrz ramka). Kilkakrotnie podkreślano, że tegoroczne akcje będą niezwykle trudne m.in. z tego powodu. – Mamy coraz większe problemy z czarterem samolotów do oprysków – wtórowała Agnieszka Hamera. – W RDLP w Lublinie i w Krośnie nie posiadamy – wystarczającej liczby sprzętu lotniczego.

Ubywa sprzętu
Firmy świadczące usługi na rzecz LP posiadają łącznie 51 samolotów M-18 Dromader i An-2, pięć śmigłowców oraz 41 zestawów atomizerów AU-5000. Jeszcze w 1982 r. do dyspozycji było 159 samolotów i 23 śmigłowce.


Sławomir Majewski: Wszystko, co ma skrzydła, zostało zaangażowane do akcji w poszczególnych RDLP



Będziemy się musieli wspomagać sprzętem z innych jednostek i przesuwać go z zadań przeciwpożarowych. Zabiegi agrolotnicze muszą być naszym priorytetem – mówił z kolei Sławomir Majewski z RDLP w Pile.

Jakakolwiek awaria sprzętu sprawi, że nie będziemy mieli czym zastąpić maszynpo prostu nie mamy rezerw – dodawał.

Starzeje się sprzęt, starzeje się kadra wykwalifikowanych pilotów. Musimy już dziś myśleć o tym, jak za parę lat będziemy chronić nasze lasy – wtórowała Aldona Perlińska, naczelnik Wydziału Ochrony Lasu DGLP.


Grodzenia w Bieszczadach mają charakterystyczne poziome wzmocnienie. Pełni ono podwójną funkcję - wzmacnia konstrukcję przed pokonującymi zaporę niedźwiedziami, ale sprawia także, że ogrodzenie jest lepiej widoczne np. dla saren uciekających przed drapieżnikami

A sprawa jest nagląca, bo pierwsze opryski ruszyły z początkiem maja. – Krajowe firmy uruchomiły wszystkie dostępne maszyny, my przekazaliśmy dodatkowo dwa komplety atomizerów do samolotów, które zostaną wykorzystane w tym roku. Niestety, liczba sprzętu jest mocno ograniczona – komentowała Aldona Perlińska. – O ile patrolowanie i gaszenie pożarów to nie jest – wbrew obiegowej opinii – ustawowy obowiązek Lasów Państwowych, to ograniczanie gradacji szkodliwych owadów już tak. Mimo to czarterujemy samoloty do obu tych zadań – mówiła naczelnik. Chwaliła współpracujące z Lasami firmy awiacyjne za doskonałe współdziałanie i chęć pomocy. – Dzięki temu udało nam się uruchomić kilka dodatkowych maszyn, by w tym roku wykonać wszystkie zaplanowane opryski – zaznaczyła.

Braki w sprzęcie to nie jedyny kłopot. Wprowadzone zmiany w przepisach ustawy Prawo lotnicze ograniczają dostępność sprzętu, który był dotychczas wykorzystywany w tego typu zabiegach. W tej sytuacji wprowadzono tymczasowe rozwiązanie.



Szkody powodowane przez żubry

Urząd Lotnictwa Cywilnego, na wnioski złożone przez firmy lotnicze, wydłużył certyfikaty AWC o dwa lata do 1 kwietnia 2021 roku– mówiła Perlińska. Firmy świadczące usługi lotnicze dla Lasów muszą też wystąpić o dodatkowe zaświadczenia na tzw. usługi specjalne. Lasy mają się zwrócić do Ministerstwa Środowiska z wnioskiem o interwencję w sprawie nowelizacji prawa lotniczego tak, by niezbędny leśnikom sprzęt mógł być nadal wykorzystywany. – Wszystkie ręce na pokład. Mamy tyle sprzętu, ile mamy, a sezon pożarowy w pełni. Pełna czujność wszystkich służb ochrony lasu! – apelowała naczelnik Perlińska. – Co więcej tegoroczna akcja musi zostać przeprowadzona profesjonalnie i zgodnie ze wszelkimi wytycznymi prawa. To bardzo ważne, bo w ochronie lasu pracuje dziś sporo nowych, młodych osób. Wiele z nich będzie więc brało udział m.in. w akcji zwalczania szkodliwych owadów po raz pierwszy – mówiła naczelnik.

Konsekwencje suszy
„Narastająca susza na pewno przyniesie niepożądane efekty w kolejnych latach. Skutki upalnych lat 2015 i 2018 będziemy odczuwać długo. By wzmóc czujność, apelował więc także Tomasz Jabłoński z IBL-u. – Wiele owadów pojawi się właśnie w drzewostanach osłabionych niedostatkiem wody – komentował. Zwrócił też uwagę na wciąż mało powszechnie dostrzegany problem z jemiołą. – W 2017 r. mieliśmy z nią problem na ok. 1,4 tys. ha. W ubiegłym roku już na 23 tys. ha – komentował. Uczestnicy narady zgodnie stwierdzili konieczność inwentaryzacji w skali globalnej problemu z pasożytem.

Jednym z zaprezentowanych przez Tomasza Najbara z Wydziału Ochrony Lasu RDLP w Krośnie sposobów ochrony drzewostanów jodłowych przed m.in. żubrami jest ich sadzenie na placówkach. Drzewka w środku zyskują w ten sposób naturalną ochronę

Przed skutkami suszy przestrzegał też m.in. Grzegorz Tarwacki z IBL-u. – W ślad za suszą – będą się pojawiać coraz większe problemy z kornikiem ostrozębnym.

Susza dotknęła też swoimi skutkami lasy górskie. – Od wojny nie było takiego rozmiaru cięć sanitarnych w Sudetach. W ostatnich dniach lutego pod korą drzew na przedgórzu Sudeckim było widać żywotne chrząszcze kornika drukarza gotowe do wylotu! – mówił prof. Wojciech Grodzki, kierownik Lasów Górskich IBL.

Z efektami suszy zmagają się także nasi sąsiedzi. – Na Białorusi w ubiegłym roku tylko w cięciach sanitarnych pozyskano 10 mln m3 drewna – mówił Kamil Szpakowski z DGLP. – Trudna sytuacja u sąsiadów nie jest dla nas pocieszająca, bo oznacza problemy ze zbytem drewna – zauważył. Nic dziwnego więc, że uczestnicy narady nawoływali, by do współpracy z „ochroniarzami” śmielej zaangażowali się m.in. marketingowcy czy hodowcy. – Sami nie opanujemy sytuacji. Zmiany są konieczne. Choćby w wiekach rębności. Mówią o tym coraz śmielej nawet drzewiarze, którzy nie potrzebują już drewna okazałych wymiarów. Z byle wałka potrafią dziś zrobić gotowy produkt, wykorzystując metody drewna klejonego. Cała Europa idzie w tym kierunku. Może i my powinniśmy– mówił Cezary Kieszek, kierownik ZOL-u w Łodzi.

Patrząc dziś za okno, już widzimy, że w tym roku sytuacja może być jeszcze gorsza. Susza z lat 2015 i 2018 daje nam się we znaki i na pewno jej skutki będziemy odczuwać przez kolejne lata – przestrzegała naczelnik Perlińska.

Urszula Zubert

Ochrona w lasach prywatnych

Sporo uwagi poświęcono podczas narady lasom prywatnym. Jednym z poruszanych aspektów były m.in. pojawy kornika ostrozębnego w lasach chłopskich. Przemysław Jakubiński z ZOL-u w Radomiu wskazał, że bez działań kompleksowych – szkoleń, informatorów, broszur nie tylko dla właścicieli, ale także powiatów nadzorujących lasy prywatne – nie uda się rozwiązać problemu. Wówczas nawet najlepsze działania w lasach państwowych spalą na panewce – szkodliwe owady znajdą bowiem doskonałą bazę tuż obok. – Trzeba zmienić podejście do właścicieli. Zacząć mówić im nie o „jakimśtam” korniku, ale wprost: ile możecie stracić pieniędzy, gdy nie zareagujecie i nie posłuchacie naszych rad – mówił.


data modyfikacji: 2019-07-12 13:46:01
Las Polski - aktualny numer
Polecamy