NADCHODZĄCE WYDARZENIA
Wydawnictwo OIKOS
Strona główna Ostatnia szansa dla cietrzewia (18/2019)
Artykuły - Ostatnia szansa dla cietrzewia (18/2019)
Las Polski - Ostatnia szansa dla cietrzewia (18/2019)
Po głuszcu i kuropatwie przyszła kolej na cietrzewia. Czy Lasom Państwowym uda się zatrzymać regres „czarnego rycerza”?
Pokaż/ukryj skróconą treść


Fot. Arch. Nadl. Spychowo (2)

Lasy Państwowe zajmują się już hodowlą skrajnie zagrożonego w naszym kraju głuszca (Wisła, Leżajsk) i zanikającej z krajobrazu polnego kuropatwy (Świebodzin). I trzeba przyznać, że rezultaty są obiecujące. Jednym z czynników ograniczających możliwości zdecydowanych działań z zakresu restytucji trzeciego narażonego na wyginięcie gatunku krajowych kuraków był dostęp do materiału wsiedleniowego. Cietrzewie w Polsce można było zdobyć w zasadzie z dwóch prywatnych hodowli – w tym z Parku Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie. Jak zauważa kierujący projektem pn. „Czynna ochrona cietrzewia na gruntach w zarządzie Lasów Państwowych” Mateusz Grzębkowski z Wydziału Ochrony Przyrody DGLP, ich liczba była stosunkowo niewielka i trudna do przewidzenia z większym wyprzedzeniem, a cena oscylowała w granicach 2–2,5 tys. zł za osobnika. Stąd jednym z głównych zadań do zrealizowania stała się budowa ośrodka hodowli, z którego przychówek mógłby zaopatrywać nadleśnictwa – a tych w restytucję gatunku ma być zaangażowanych 17. Uroczyste otwarcie obiektu odbyło się 29 czerwca br. Poprzedziło je seminarium naukowe poświęcone głównie sytuacji gatunku na Mazurach – aż trzy olsztyńskie nadleśnictwa zostały włączone do realizacji projektu restytucji ginącego na naszych oczach gatunku.


Cietrzew i NATO

Modułowa i zbudowana niemal w całości z drewna woliera hodowlana stanęła na terenie leśnictwa Strużki (Nadleśnictwo Spychowo), a pieczę nad nią powierzono leśniczemu Aleksandrowi Adamskiemu oraz jego małżonce Joannie, która będzie się zajmowała obsługą obiektu w ramach własnej działalności. Dlaczego akurat Spychowo? Jak podczas seminarium inaugurującego działalność ośrodka przypominał Marian Szymkiewicz, kierownik Muzeum Przyrody w Olsztynie i członek zespołu doradczego projektu, jeszcze przed II wojną światową Puszcza Piska była miejscem licznego występowania cietrzewia.


Nadleśniczy Krzysztof Krasula uwalnia cieciorkę w wolierze hodowlanej

Po jej zakończeniu odnotowywano ciągły wzrost populacji oraz rozszerzanie jej zasięgu. W 1968 r. na Pojezierzu Mazurskim mogło bytować nawet 3 tys. cietrzewi. Nadleśniczy ze Spychowa, Krzysztof Krasula, przypomniał z kolei wyniki badań prof. Bogusława Fruzińskiego, który w latach 60. na tym terenie inwentaryzował nawet 600 tokujących kogutów. Gatunek bytował w granicach całej jednostki, ale najdogodniejsze dla niego ostoje znajdowały się w południowej części, dziś w większości będące w rękach prywatnych. Sytuacja odwróciła się w drugiej połowie lat 70. – Gdy kończyłem studia w końcu lat 60., nie spodziewałem się, że cietrzew kiedykolwiek może się stać problemem – mówił dr Andrzej Krzywiński, referując efekty hodowli tego gatunku metodą born to be free.

Przed dwoma laty na Mazurach szacowano występowanie zaledwie 55–65 osobników, co było cieniem dawnej świetności gatunku, ale zarazem stanowiło (aż?) dziesiątą część jego krajowej populacji.

W ostatnich kilkunastu latach niemały wpływ na przyspieszenie regresu cietrzewi miały zdaniem Szymkiewicza przekształcenia biotopów po wstąpieniu Polski do UE – w szczególności dotyczyło to meliorowania obszarów podmokłych, które wobec perspektywy dopłat zostały uproduktywnione. Sporo optymalnych siedlisk w tym atrakcyjnym turystycznie regionie zostało ponadto zajętych pod zabudowę rekreacyjną. W opanowanej przez człowieka przestrzeni przyrodniczej zwyczajnie zaczęło brakować dla cietrzewi miejsca. Jakby tego było mało, niedawno pojawiło się nowe zagrożenie – priorytetowe dla rządu wzmacnianie wschodniej flanki NATO. Amerykanie na poligonie w Orzyszu (Nadleśnictwo Drygały, RDLP w Białymstoku), jednej z ważnych ostoi cietrzewia, nie próżnują. Nie wiadomo, jak intensyfikacja aktywności wojskowej na tym terenie odbije się na dynamice gatunku, choć jak na razie bynajmniej mu nie zagraża. Niemniej jednak dramatyczna sytuacja, w jakiej obecnie znajduje się cietrzew, w pełni uzasadnia przyświecający leśnikom cel, którym jest zachowanie go w awifaunie Polski. Zdaniem Mariana Szymkiewicza mamy przed sobą ostatnią na to szansę.


Fot. Adam Gewartowski

Uroczystego otwarcia Ośrodka Hodowli Cietrzewia dokonali leśnicy i lokalni samorządowcy
Fot. Adam Depka Prądziński

Ruszów

Próby reintrodukcji cietrzewia na terenie Nadleśnictwa Ruszów są prowadzone już od 2014 r. (rozpoczęto je pięć lat po inauguracji projektu restytucji głuszca). Jak referował nadleśniczy Janusz Kobielski, do środowiska uwolniono w tym czasie 114 młodych ptaków, 111 piskląt z półnaturalnego odchowu na wrzosowiskach oraz kolejnych 20 ptaków sprowadzonych ze Szwecji. Efekt… daleki od wyobrażeń. Telemetryczny monitoring wskazuje na raptem 20% przeżywalność przez ptaki pierwszego roku po wypuszczeniu – przyczyną upadków jest drapieżnictwo (lis, kuna, jastrząb). Mimo tego wiosną br. zanotowano już osiem tokowisk, a populacja szacowana jest na 30–35 osobników (bez uwzględnienia tegorocznego przyrostu). Potwierdzono też pierwszy lęg w naturze. Gniazdo było ukryte wewnątrz ogrodzonej uprawy. To tym większy powód do radości, że zdaniem leśników na przełomie lat 2010/2011 cietrzew w Borach Dolnośląskich przestał istnieć.


Jedwabno

Teren dawnego poligonu artyleryjskiego w Muszakach zawsze stanowił ważną ostoję cietrzewia na Mazurach. Nadleśnictwo Jedwabno działania z zakresu poprawy warunków środowiska pod kątem tego gatunku rozpoczęło zaraz po opuszczeniu go przez wojska, w 1994 roku. Leśnicy uchronili ten obszar przed zalesieniem – taką bowiem przyszłość założono początkowo dla pól roboczych poligonu. Ostatecznie las pokrył raptem 300 z planowanych 2,5 tys. ha. Jak wspomina nadleśniczy Marek Trędowski, mimo starań toki na byłym poligonie ustały w 2012 roku. W tym samym roku rozpoczęto wsiedlenia metodą born to be free. Po pięciu latach nad rzeką Omulwią znów dało się słyszeć bulgotanie kogutów. Zinwentaryzowano trzy tokowiki.


Szczytno

Cietrzewiowe siedliska na terenie Nadleśnictwa Szczytno sąsiadują przez Omulew z Jedwabnem, stanowiąc jedną ostoję tego gatunku. Nadleśniczy Janusz Kleszczewski podkreślił, że czynną ochronę biotopu cietrzewia, finansowaną z EFRR oraz NFOŚiGW, rozpoczęto w 2010 roku. Działania leśników sprowadzały się do powstrzymywania procesów sukcesyjnych. Szczęśliwym trafem konieczne dla realizacji zadania finansowe wsparcie zapewniła także spółka budująca Port Lotniczy Olsztyn-Mazury w Szymanach. Środki na kompensację przyrodniczą inwestycji zostały skierowane na kształtowanie siedliska cietrzewi. Teren został przygotowany do wsiedleń, które mają być przeprowadzone wiosną przyszłego roku. Woliery adaptacyjne staną po obu stronach granicznej rzeki.


Spychowo

Choć otwarcia ośrodka hodowli dokonano w czerwcu 2018 r., to pierwsze kroki w hodowli cietrzewi w Spychowie zostały postawione już 1,5 roku temu. Ptaki przyjechały do Strużek z Jedwabna w grudniu 2016 r. i natychmiast wiosną przystąpiły do toków. Początkowo w roboczej wolierze zlokalizowanej przy samej leśniczówce. Pierwotny zamysł konstrukcyjny został zmodyfikowany, zarówno w kierunku samego sposobu hodowli, jak i możliwie największego ograniczenia elementów kolizyjnych. Cietrzew nie dość, że jest wrażliwy na warunki atmosferyczne, to charakteryzuje się dużą płochliwością – udokumentowano nawet upadek wskutek wtargnięcia do woliery myszy. Jednak jak stwierdza leśniczy Adamski, to człowiek jest dla przeżywalności ptaków zagrożeniem numer jeden. I dodaje, że stresujących sytuacji nie szczędzą także lotnicze manewry sojuszniczych wojsk nad spychowskimi lasami.

Mimo wszystko, wedle słów nadleśniczego Krzysztofa Krasuli, nie można zupełnie izolować ptaków od ludzi. – W tej chwili gdziekolwiek byśmy nie wsiedlali czy to cietrzewi, czy głuszców, zawsze jakiś człowiek się nawinie – grzybiarz, myśliwy, turysta, zabłąkany spacerowicz. Ptaki muszą być zaznajomione z tym, że funkcjonujemy w ich otoczeniu. Do tego wystarczy im kontakt z opiekunami. Szeroki dostęp osób z zewnątrz do samego ośrodka hodowli wykluczamy – mówi. Apetyty turystów na poznanie „czarnego rycerza”, jak określano cietrzewia w literaturze łowieckiej, ma jednak zaspokoić woliera pokazowa. Jeżeli uda się zdobyć aprobatę RDOŚ w Olsztynie, stanie ona przy siedzibie nadleśnictwa. Znalazłyby się w niej głównie koguty – wyrównana struktura płci u tego gatunku wiąże się z nadmiarem samców, których nie da się wykorzystać do hodowli.

Pierwszej wiosny odchowano w Spychowie osiem kur i tyle samo kogutów. W bieżącym sezonie do rozrodu przystąpiło siedem cieciorek, a pokrył je dziki kogut odłowiony na poligonie w Orzyszu. Z niemałym sukcesem – zniesienie wyniosło 78 jaj. Przyszłoroczne toki i odchów piskląt odbędą się już w nowych wolierach, a na 2019 r. zaplanowano pierwsze wsiedlenia sprawdzoną metodą born to be free do nadleśnictw Jedwabno i Szczytno oraz Drygały.


Cietrzew i turyści

Recepta na zatrzymanie regresu cietrzewia wydaje się prosta. Tak jak w przypadku innych zagrożonych gatunków konieczne są redukcja drapieżników i przygotowanie odpowiednich biotopów. Wiąże się to nie tylko z przeciwdziałaniem sukcesji, ale i modyfikacjami prowadzenia gospodarki leśnej pod kątem potrzeb gatunku. Jak zauważył nadleśniczy Kobielski, ptaki spędzają na otwartych wrzosowiskach stosunkowo niewiele czasu, i to w czasie toków. Przez większość roku znajdują się zaś na borówczyskach pod okapem drzewostanu. – Hodowla to kluczowy element wsparcia, ale najważniejsze jest aktywne zarządzanie siedliskiem. W przypadku cietrzewia bardzo dobrze zbadanym – mówił dr Andrzej Kruszewicz.

I tutaj pojawiają się jednak klasyczne dylematy. Ot np. nie da się jednocześnie chronić jastrzębia i cietrzewia. Również Janusz Kobielski, wiedziony doświadczeniami z Ruszowa, jest zdania, że redukcja drapieżników to bezwzględny warunek powodzenia wsiedleń. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że cietrzew to stosunkowo droga karma. Nieco inne podejście do tego problemu zaprezentował dr Krzywiński. Jego założeniem jest nauczenie miejscowych drapieżników, że z pozoru łatwy łup wcale nim nie jest – np. poprzez zabezpieczanie miejsc uwalniania ptaków pastuchami elektrycznymi i fladrami. Zauważył on także, że obecność rysi – których restytucję realizuje WWF we współpracy z LP m.in. na terenie Spychowa – sprzyja cietrzewiom, ponieważ skutecznie eliminują one z otoczenia lisy. Waga problemu ograniczania presji drapieżników rośnie, zważywszy na to, że część nadleśnictw biorąca udział w projekcie nie zarządza własnymi ośrodkami hodowli zwierzyny. To implikuje konieczność zacieśnionej współpracy z kołami łowieckimi. Jak wyjaśnia Mateusz Grzębkowski, są z nimi podpisywane umowy na odstrzał określonej liczby drapieżników oraz dzików, również na obszarze wykraczającym poza granice ostoi cietrzewi.


Jednym z prelegentów sympozjum był znany ornitolog i dyrektor warszawskiego zoo Andrzej Kruszewicz
Fot. Adam Gełdon

Jego rezultaty będą oceniane w zestawieniu z danymi monitoringu zagęszczenia redukowanych gatunków. Dopiero pozytywna opinia zespołu doradczego co do stopnia przygotowania siedliska z uwzględnieniem stanów drapieżników będzie dawała zielone światło do wydania decyzji o wsiedleniu ptaków.

Konflikt rysuje się także na linii z aktywnością człowieka. Niejednokrotnie malownicze tokowiska są poprzecinane szlakami turystycznymi. Nasilony ruch zakłóca przebieg godów. Nadleśnictwo Ruszów wprowadza ze względu na potrzebę ochrony kuraków m.in. zakazy zbioru płodów runa leśnego. Przy czym wskaźnik zaludnienia i aktywność turystyczna są tam znacznie mniejsze niż na zadeptanych Mazurach, gdzie wyklarowanie ludziom powodów wprowadzanych ograniczeń będzie zapewne dużo trudniejsze.

Czy ten projekt ma szansę na powodzenie? Zapytany o to Marian Szymkiewicz przyznaje, że zaliczał się do grona pesymistów. Jednak pozytywne rezultaty restytucji głuszca w Borach Dolnośląskich i Nadleśnictwie Głęboki Bród skłaniają go do zmiany tego nastawienia. Warunki są wszak dwa – restytucja cietrzewia musi pozostać w gestii Lasów Państwowych (choćby ze względu na kwestię własności gruntów), a na jej realizację konieczne jest zapewnienie stałego strumienia środków pieniężnych. Skuteczna ochrona przyrody, jak wiemy, kosztuje.

Adam Depka Prądzinski


Projekt „Czynna ochrona cietrzewia na gruntach w zarządzie Lasów Państwowych w Polsce” został zaplanowany na lata 2017–22. Na jego realizację przewidziano budżet w wysokości 32 mln zł z funduszu leśnego. Bierze w nim udział 17 nadleśnictw z pięciu RDLP: Białystok (Drygały, Krynki, Waliły), Lublin (Sobibór, Włodawa), Olsztyn (Jedwabno, Spychowo, Szczytno), Radom (Barycz) oraz Wrocław (Chocianów, Kamienna Góra, Przemków, Ruszów, Szklarska Poręba, Śnieżka, Świeradów i Świętoszów).

Otwarcie „Ośrodka Hodowli Cietrzewia” w leśnictwie Strużki na terenie Nadleśnictwa Spychowo odbyło się 29 czerwca. Uroczystego przecięcia wstęgi dokonali członek zarządu woj. warmińsko-mazurskiego Sylwia Jaskulska, starosta szczycieński Jarosław Matłach, naczelnik Wydziału Ochrony Przyrody DGLP Jan Tabor, dyrektor RDLP w Olsztynie Mariusz Orzechowski, nadleśniczy Nadleśnictwa Spychowo Krzysztof Krasula oraz kierownik Muzeum Przyrody w Olsztynie Marian Szymkiewicz, członek zespołu doradczego projektu.
data modyfikacji: 2018-10-30 10:39:53
Las Polski - aktualny numer
Polecamy