NADCHODZĄCE WYDARZENIA
Wydawnictwo OIKOS
Strona główna Pomnikowe rozterki (11/2019)
Artykuły - Pomnikowe rozterki (11/2019)
Las Polski - Pomnikowe rozterki (11/2019)

Obecność drzew pomnikowych w lesie wydaje się oczywistością. Niestety, ostatnio zamiast narzędziem ochrony przyrody stały się instrumentem propagandy i wytrychem, mającym zrekompensować niemożność ustanowienia reżimu ochronnego na pewnym obszarze. Jak do tego tematu powinni podejść leśnicy?


Pokaż/ukryj skróconą treść
Fot. Daniel Klawczyński (2)

Sławna, szeroko zakrojona akcja aktywistów przyrodniczych w nadleśnictwach karpackich, mająca na celu odszukanie, zgłoszenie i wyznaczenie jak największej liczby drzew pomnikowych spaliła na panewce. Mizerne wyniki, obnażające niekompetencję domorosłych obrońców przyrody, przeszły w mediach bez echa. Rady gmin, do których trafiły przygotowane przez aktywistów tysiące wniosków, ubolewały nad nieprecyzyjnością otrzymanych danych – złymi współrzędnymi niepozwalającymi na odnalezienie drzewa, błędami pomiaru czy czasem wręcz nieistnieniem obiektu. Nie przeszkodziło to jednak inicjatorom akcji w wypominaniu leśnikom, że wycinają drzewa o wymiarach pomnikowych.

Z tak postawioną tezą nie powinno się właściwie nawet dyskutować, gdyż pomnik przyrody a drzewo spełniające jego kryteria to dwie różne rzeczy. Społeczeństwo spogląda jednak leśnikom na ręce, pytając: ale po co usuwa się takie wielkie drzewa? Czy to nie przez chciwość? Nie lepiej je zostawić? Jak wobec takiej postawy powinni postąpić leśnicy?

Wyznaczać czy nie?
O ile kiedyś incydentalna obecność drzew pomnikowych w lesie nie była żadnym mankamentem, o tyle dzisiaj ich rosnąca liczba może napsuć krwi gospodarzowi lasu. Czy jest jakikolwiek sens w wyznaczaniu pomników przyrody w ilościach, nazwijmy to, hurtowych?

Jeśli świadomość przyrodnicza lokalnej społeczności jest duża, to ochrona prawna wyjątkowych drzew nie zawsze wydaje się konieczna. Reżim prawny to dodatkowe obostrzenia, także dla zarządcy terenu – zauważa Wojtek Misior, właściciel firmy „Baribal” zajmującej się chirurgią drzew i zarządzaniem zadrzewieniami. Jego zdaniem zgłaszając nowe pomniki przyrody, należy się kierować nie tylko parametrami wymiarowymi. – Wydaje mi się, że nie ma do końca sensu ochrona wszystkich drzew o wymiarach pomnikowych w lesie. Status ten powinien być zarezerwowany dla tych, które faktycznie wprawiają w zachwyt. Jeśli jakieś drzewo wydaje mi się bardziej wyjątkowe niż inne wielkie okazy w okolicy, to powinno być pomnikiem przyrody. Nadawanie tego statusu z automatu tylko na podstawie samego kryterium wymiarowego rozmywa pojęcie, zmniejsza znaczenie statusu drzewa jako pomnika przyrody. Wychodzę więc z założenia, że leśnicy wiedzą, co robią i wykazują w tej kwestii zdrowy rozsądek– podkreśla.

Ów zdrowy rozsądek podpowiada zaś, że równie ważny co obwód na wysokości 1,3 m jest pokrój drzewa, ale nie tylko. Fachowym okiem spogląda na problem Jan Mazur, nadleśniczy Nadleśnictwa Stuposiany (RDLP w Krośnie): – Przy wyznaczaniu nowych drzew w celu nadania im statusu pomników przyrody powinno się kierować obydwoma kryteriami przewidzianymi w rozporządzeniu Ministra Środowiska z 4 grudnia 2017 r., ze szczególnym zwróceniem uwagi na to drugie. Sam obwód pnia zależy od wielu czynników i wcale nie musi korelować z wiekiem. Dlatego ochroną winny być objęte tylko wyjątkowe drzewa. Stanowisko to znajduje odzwierciedlenie w wewnętrznym zarządzeniu obowiązującym od sierpnia ub. roku w krośnieńskiej dyrekcji. W jego myśl drzewa spełniające kryterium wymiarowe uznania za pomnik przyrody należy pozostawić na powierzchni. Wyjątkami są oczywiście: bezpieczeństwo robotników leśnych, bezpieczeństwo powszechne oraz utrzymanie stanu zdrowotnego i sanitarnego lasu, ale też zagrożenie dla realizacji celów hodowlanych.

O wyjątkowości drzewa świadczy więc nie tylko wymiar, ale i pokrój, choć to nie wszystko. Istotna może się okazać historia drzewa i związane z nim lokalne legendy. – Często sędziwe drzewa, które wyróżniają się np. ciekawą historią, są objęte nieformalną opieką leśników i będą trwać do naturalnej śmierci – podkreśla nadleśniczy. Idąc tym tropem krośnieńskie nadleśnictwa wystosowały wnioski o powołanie 500 nowych drzew – pomników przyrody. – Wszystkie drzewa proponowane do uznania za pomniki mają, oprócz znacznych rozmiarów, szczególną wartość przyrodniczą, kulturową i historyczną, zwłaszcza te, które rosnąc w miejscach nieistniejących wsi, stały się jedynymi żywymi świadkami tragicznych historii – zapewnia Grażyna Zagrobelna, dyrektor RDLP w Krośnie. Słowa te stanowią potwierdzenie ukierunkowanego działania leśników na rzecz ochrony przyrody, które stoi w opozycji do „partyzanckiego” podejścia aktywistów ekologicznych. Rozsądnym postępowaniem kreuje się nie tylko wabik na turystów, ale też pamięć miejsca.

Mało kto wie, iż taka np. robinia akacjowa rosnąca w założeniu parkowym przed dworem lub pałacem mogła oznaczać, że jego dawny właściciel był członkiem loży masońskiej. Akacja, to jeden z symboli masońskich. – podaje przykład Misior. Kto wie, ile leciwych robinii w lesie to pozostałości dawnych dworów? Innym przykładem są lasy zarastające stare założenia parkowe – można w nich tworzyć grupowe pomniki przyrody, by chronić jeszcze widoczne pozostałości posiadłości albo np. kępy drzew w nietypowy sposób porastające kurhany.

Złośliwi mogliby zarzucić krośnieńskim leśnikom, że ich działania to jedynie PR-owa zagrywka pod media. Ale nawet jeśli tak jest, czy to źle? Skorzystają na nich przyroda, wizerunek leśnika, a konkretne drzewa, dla których już poszukuje się imion, dzięki rozpropagowaniu akcji w mediach będą przyciągały turystów. Łatwiej bowiem wywołać zachwyt kilkoma wyróżniającymi się z leśnego gąszczu osobnikami niż setkami podobnych do siebie jodeł na kilku hektarach. – Dzisiaj ludzie nie potrafią rozpoznawać drzew po gatunkach, dlatego nadawanie im godności pomnika przyrody ma na celu związanie ludzi z konkretnym okazem – zauważył Edward Marszałek, rzecznik prasowy RDLP w Krośnie, w rozmowie na antenie TVP3 Rzeszów.

Pomniki a gospodarka leśna
Objęcie ochroną prawną wszystkich drzew spełniających kryteria pomnika przyrody na terenie LP może spowodować konieczność wstrzymania cięć rębnych w drzewostanach, dla których w pul przewidziano wiek rębności na ponad 100 lat. Grozi to z kolei utratą trwałości i ciągłości lasu, a to główne cele postawione przed leśnikami – mówi wprost stuposiański nadleśniczy. W górach zjawisko to dotyczy zwłaszcza jodły, która potrafi osiągać duże dymencje jeszcze przed upływem okrągłej liczby lat, a tymczasem do wieku rębności brakuje jeszcze kilku dekad. Problem ten przybiera wymiar ogólnopolski, lecz w różnych odmianach. Nie od dziś wiadomo, że gatunki lasotwórcze rosną w różny sposób w zależności od regionu, być może warto więc rozważyć kwestię powrotu do regionalizacji wymiarów drzew pomnikowych. Wiadomo przecież, że inne wymiary maksymalne osiąga jodła w Karpatach, a inne na północy zasięgu, gdzie już sama jej obecność jest wyjątkowa. Tak samo okazały dąb wśród sosen może być równie zjawiskowy co dużo większe białowieskie kolosy na grądzie. I takie drzewo wcale nie musi spełniać kryterium wymiarowego, by stać się pomnikiem przyrody, o czym też możemy przeczytać we wspomnianym zarządzeniu obowiązującym w RDLP w Krośnie. Jeśli drzewo nie jest wystarczająco grube, ale za to ciekawe z historycznego, wizualnego czy jakiegokolwiek innego punktu widzenia, to dlaczego nie objąć go ochroną? Właśnie z tego powodu w ministerialnym rozporządzeniu jest mowa o wyróżnianiu się wśród innych drzew tego samego rodzaju lub gatunku.

Mit pieniądza
Pozyskiwanie drzew, które „na upartego” mogłyby być pomnikami, niestety budzi kontrowersje społeczne. W obiegowej opinii przyjmuje się, że duże drzewo to także spory pieniądz. Ten mit pokutuje w społeczeństwie i trudno z nim walczyć. Dla Kowalskiego drzewo i drewno to jedno i to samo, a że w pniu widnieje wielka dziura i nawet nie ma czego zabrać na opał, to już umyka uwadze publiki.

Tymczasem poza kwestią ekonomiczną w grę wchodzi także hodowla lasu. Do pewnego okresu okazałe drzewa oddziałują na drzewostan pozytywnie, tworząc jego szkielet. Jednak z biegiem czasu, gdy ich kondycja się osłabia, mogą powodować problemy. – Często nad młodym pokoleniem góruje drzewostan, w którym licznie występują egzemplarze o wymiarach pomnikowych. Brak ingerencji leśników może się odbić na kondycji młodszych drzew, co później grozi zachwianiem trwałości lasu– podaje przykład nadleśniczy Mazur.

Problematyczną sytuacją jest też wywrócenie się starego drzewa na wyprowadzone w zabiegach pielęgnacyjnych drzewa w pierwszych klasach wieku. To dylematy, z jakimi leśnicy muszą się mierzyć w ramach prowadzenia racjonalnej gospodarki leśnej. Nadleśniczy przypomina: – Nikt ze znanych mi leśników nie chce usunięcia drzew pomnikowych. W dalszym ciągu to leśnicy wnioskują do rad gmin o ustanowienie nowych obiektów ochrony przyrody.

Obowiązki
Przyzwyczailiśmy się, że drzewa w lesie rosną, i tyle. Co jakiś czas trzeba w drzewostanie przeprowadzić zabiegi hodowlane, by ukierunkować jego rozwój, ale generalnie pojedyncze osobniki nie są obiektem czynności gospodarczych, zwłaszcza po wyjściu z fazy uprawy.

Jak jest w przypadku drzew pomnikowych? – Obecnie uważa się, że jeśli nie zachodzi ewidentna potrzeba, to nie ma sensu ingerować w rozwój drzewa – większość z nich radzi sobie doskonale sama – rozwiewa wątpliwości Wojtek Misior. Przed przystąpieniem do jakiejkolwiek ingerencji w drzewo należy ocenić, jak intensywnie otoczenie pomnika przyrody jest odwiedzane przez ludzi. Zdaniem arborysty to właśnie ludzka eksploracja powinna być jednym z ważniejszych wyznaczników warunkujących podjęcie działań minimalizujących ryzyko wyłomów czy też wykrotów. Przede wszystkim dotyczy to drzew rosnących przy drogach i parkingach leśnych, szlakach turystycznych czy też wyznaczonych miejscach biwakowych. W takich miejscach, bezpieczeństwo musi być priorytetem.

Zdrowotność drzewa w lesie lepiej pozostawić naturze – kwituje chirurg drzew. Oczywiście są okazy, takie jak np. dąb „Bartek”, które warto chronić i zabezpieczać ponad przeciętnie, ze względu na ich dużą rozpoznawalność, jako obiekt turystyczny o zwiększonych wartościach zarówno przyrodniczych jak i historycznych czy też krajobrazowych. Takie drzewa są bowiem promocją nie tylko dla danej gminy lub nawet całego regionu, ale też np. i dla miejscowego nadleśnictwa.

Pozytywnym przykładem takiego działania może być niedawna historia z białostockiego Nadleśnictwa Giżycko dotycząca rosnącego przy ścieżce spacerowej Dębu Wojciecha. Z uwagi na jego pogarszający się stan i zagrażające bezpieczeństwu spadające konary leśnicy zwrócili się do urzędu gminy o pomoc. Urzędnicy zlecili wykonanie dokumentacji i pod koniec ub. roku w koronie pomnika przeprowadzono prace arborystyczne, co udowadnia, że każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie. Są działania, które leśnicy mogą podjąć we własnym zakresie – np. by poprawić warunki wodne i świetlne w koronie drzewa pomnikowego, można z jego sąsiedztwa usuwać inne drzewa i samosiewy wrastające w koronę, jak uczyniono w przypadku wspomnianego dębu. Wątpliwości budzi to, czy po obumarciu drzewa pomnikowego w drzewostanie nie utworzy się luka, ale trzeba pamiętać, że na dole na swoją szansę czekają jego potencjalni następcy.

Szczególną uwagę należy poświęcić zabezpieczeniu drzew pomnikowych podczas pozyskania drewna i innych czynności gospodarczych. Przed przystąpieniem do prac trzeba ogrodzić pień pomnika, np. za pomocą grubych gałęzi, a najlepiej wyznaczyć strefę w rzucie korony, by chronić system korzeniowy przed uszkodzeniami podczas prac leśnych. Nie można też nagle w istotny sposób zmieniać warunków w otoczeniu drzewa pomnikowego. Powinno się jak najmniej ingerować w jego bezpośrednie sąsiedztwo i nie pozbawiać go zapewnianej przez sąsiednie drzewa osłony przed czynnikami abiotycznymi. Leśnicy muszą uwrażliwić zulowców, by podczas ścinki i zrywki nie uszkodzili drzewa pomnikowego. Na jego kondycję niekorzystnie wpływa też kompresja gleby przy często uczęszczanych szlakach pieszych i drogach.

Ostrożności nigdy za wiele
Istotną kwestią jest płynna współpraca między leśnikami a samorządem, który nie zawsze interesuje się drzewami pomnikowymi w leśnej głuszy. Tak jest np. w Stuposianach, gdzie doglądają ich tylko leśnicy, a rola rady gminy ogranicza się do podjęcia uchwały o ustanowieniu formy ochrony przyrody. Niestety, przepisy nie pomagają pracownikom nadleśnictw, gdyż ustawodawca nie wskazał, na kim ciąży obowiązek np. oznakowania pomnika czy prowadzenia monitoringu. Wsparciem służy Instrukcja ochrony lasu, na podstawie której w Nadleśnictwie Stuposiany corocznie dokonuje się lustracji drzew pomnikowych.

Współpraca powinna polegać na wzajemnym informowaniu się o stanie pomników, koniecznych działaniach w celu ich ochrony, staraniach o środki finansowe niezbędne do ich zabezpieczenia przed zniszczeniem – wyjaśnia Jan Mazur.

Działać z głową
Drzewa pomnikowe to temat trudny nie tylko na terenach leśnych, ale to właśnie od leśników społeczeństwo oczekuje szczególnego zainteresowania ochroną przyrody. Na zdrowy rozsądek powołuje się wielu, ale czy powinien on dotyczyć jedynie pracowników nadleśnictw? Trudno stawiać takie wymagania całemu społeczeństwu, lecz miłośnicy przyrody powinni podejść do tematu drzew pomnikowych równie racjonalnie, jak wymagają tego od leśników. Oni zaś muszą spojrzeć w szerszej perspektywie na lokalne formy ochrony przyrody.

Obiekt jest cenny i ważny, jeżeli ludzie mogą go podziwiać, dotknąć. Promocja ochrony przyrody powinna polegać na włączeniu pomników w istniejące i projektowane ścieżki edukacyjne, w tym również wirtualne – tłumaczy Jan Mazur. Dobrym przykładem takiego działania jest Szlak Dębów Królewskich w Nadleśnictwie Białowieża. Po pierwsze, promuje miejsce – Starą Białowieżę, gdzie odnaleziono pozostałości dworu królewskiego z czasów Zygmunta I Starego. Po drugie, stanowi dobrze zagospodarowaną atrakcję turystyczną, z miejscami parkingowymi, ogniskowymi i kładką prowadzącą pośród okazałych dębów, które, choć nie wszystkie żywe, nadal przyciągają zwiedzających.

Posiadanie pomników przyrody świadczy o tym, że zarządca lub właściciel terenu kieruje się czymś więcej niż tylko chęcią zysku. To historia, pamięć o przeszłych czasach i ludziach, którzy wówczas gospodarowali w lasach– podsumowuje Jan Mazur.

 

Jakub Słowik

data modyfikacji: 2019-08-26 15:25:17
Las Polski - aktualny numer
Polecamy