W Olsztynie "min niet"

20 czerwca 2006 15:00 2006 Wersja do druku

Choć w maju minęło już 61 lat od oficjalnego zakończenia II wojny światowej, na terenie mazurskich lasów RDLP w Olsztynie jeszcze do niedawna można było znaleźć całe tony powojennych pamiątek.
Cztery obszary, z którymi na zlecenie Dyrekcji rozprawiła się firma Remost z Dębicy, znajdują się na terenie Nadleśnictw Dwukoły, Mrągowo, Srokowo i Strzałowo. W sumie 630 ha lasów. Poszukiwania trwały przez cały maj. Leśnicy i okoliczna ludność zdawali sobie sprawę z tego, co kryje ściółka. Działalność gospodarcza na tych terenach musiała być w znacznym stopniu ograniczona. Zdarzały się też niebezpieczne incydenty: w Strzałowie niespodziewany wybuch rozrzucił ognisko, które rozpalili pracownicy leśni.
Liczba znalezisk jest imponująca - 17600 różnego rodzaju amunicji, min, bomb i granatów. Rekord padł w Srokowie, gdzie na każdym hektarze znajdowano średnio 95 niewybuchów! W tym rejonie znajdował się wielki magazyn frontowy. Kiedy Niemcy się wycofywali, starali się wysadzić zgromadzone uzbrojenie. Jak się okazało, nie wszystko wybuchło, a eksplozja rozrzuciła sporo amunicji po okolicy.
Bezpieczeństwo kosztuje - saperzy, których w specyficznej akcji sprzątania wzięło udział ok. stu, zainkasowali za rozminowywanie od RDLP w Olsztynie po ok. 1000 zł za hektar przeszukanego terenu (łącznie 630 tys. zł). Jak podkreśla Romuald Ulas z RDLP cena nie była wygórowana. - Aby uzyskać stawkę, jaką ostatecznie zapłaciliśmy, odbyły się dwa przetargi. Akcja sfinansowana przez DGLP rozwiązała problem, który nie był rozwiązany od 1950 r., kiedy oficjalnie ogłoszono, że Polska została rozminowana.
RAZ