Brneńskie targowanie

27 kwietnia 2010 13:27 2010 Wersja do druku

Czechy to nie tylko piwo (skądinąd wyśmienite), smażony ser i wojak Szwejk. To kraj, w którym odbywają się jedne z największych targów rolniczych, leśnych i łowieckich w Europie. Rokrocznie mają one miejsce w Brnie, drugim co do wielkości mieście tego pięknego kraju.


Pierwszą różnicą, w porównaniu do podobnych imprez w kraju, jaką można zauważyć wchodząc na teren targów, jest ich organizacja. Może wynika to z charakteru naszych południowych mieszkańców, ale mimo ogromu odwiedzających, pitego alkoholu (dla Czechów piwo jest produktem pierwszej potrzeby) panuje porządek i spokój. Ot, inna mentalność.

Targi w Brnie zdominowane są oczywiście przez tematykę rolną, ale leśnictwo i łowiectwo stanowią ważną dziedzinę w życiu przeciętnego mieszkańca Czech. Może dlatego, że bycie myśliwym w kraju Haška nie jest niczym nobilitującym, a bycie leśnikiem obliguje do polowań. Stąd też umieszczenie tych dwóch dziedzin pod jednym szyldem i w jednym pawilonie.

 

Přivítal mě předseda, řek mi u slivovice

Wśród wystawców nie zabrakło największych przedstawicieli rynku leśnego. Był więc Valmet, John Deere, Ponsse, InterForst i Grube – firmy znane w kraju. Na specjalnie przygotowanych stoiskach można było obejrzeć najnowsze maszyny wykorzystywane przy pozyskaniu drewna, jego przeróbce i zagospodarowaniu odpadów.

Oprócz potężnych maszyn ścinkowych czy zrywkowych, chętni mogli podpatrzyć, także w działaniu, potężne urządzenia służące do zrębkowania (praktycznie wszystkiego) czy łupania i przygotowywania, łącznie z pakowaniem, gotowych polan do kominka/pieca. I tu ciekawostka – na targach prezentowano także wersje mini łuparki, idealną do gospodarstwa domowego. Urządzenie wyglądem przypomina sprężarkę powietrza i jak zapewnia producent jest niezwykle lekka i poręczna.

Wspomniane dwie firmy – Grube i InterForst – specjalizujące się w dystrybucji produktów firm wiodących na rynku, a przeznaczonych nie tylko dla drwali i właścicieli zul, niestety nie zachwyciły. O ile IF na plenerowym stoisku prezentował część swoich produktów (niestety statycznie), o tyle Grube ograniczył się do wyłożenia opasłego katalogu w języku niemieckim i zademonstrowania kilku sztuk odzieży ochronnej. A szkoda, bo oferta obu firm jest naprawdę ciekawa.

Świetnie zaprezentowała się czeska firma FieldMap – prezentacja możliwości autorskiego oprogramowania i sprzętu wykorzystywanego przy taksacji lasu przez posługującą się czterema językami obsługę naprawdę robiła wrażenie. Według słów jednego z przedstawicieli firmy, planuje ona wejście na rynek Polski (w pełnym wymiarze).

Oczywiście gdy mowa o leśnictwie, nie można zapominać o jednym z atrybutów leśnika, może nieco zdezaktualizowanym – siekierze. A te, piękne i błyszczące, prezentowali Müller und Söhne osobiście. Wybór narzędzi, które przedstawiała ta austriacka firma, był naprawdę ogromny. Jej produkty, a dokładniej stalowe kliny, znaleźć można w katalogu (wersja niemieckojęzyczna) Grube.

Termin targów zbiegł się dodatkowo ze stuleciem światowej wystawy łowieckiej, co stało się przyczynkiem do bardzo bogatej części poświęconej właśnie myślistwu. Tam też pojawiła się wspomniana w śródtytule śliwowica, bez której rozmów nie dało się prowadzić. Jeśli w oczach potencjalnego kupca pojawiła się choć iskra zainteresowania produktem łowieckim, to zaraz uczynny sprzedawca podbiegał z kieliszkiem. A że śliwki i przetwory z nich to produkt regionalny, trunek ten dominował.

Ciekawym pomysłem, na jaki wpadli organizatorzy, była prezentacja mundurów leśników (i myśliwych) z państw ościennych (i nie tylko). A wśród nich, w kilku odsłonach, znalazł się także uniform polskiego leśnika.

Zabrakło natomiast kilku firm, które na targach bywają zawsze. Stihl, Husqvarna, Dolmar, Makita – czołowi „pilarze” rynku nie wystawili swoich produktów. Fakt, są one w ofercie Grube i InterForst, ale – za De Mono – to już nie to samo...

 

Spěchám, proto riskuji, projíždím přes Moravu

Czechy, a Morawy w szczególności, to także kraina wina. Na targach o profilu związanych z rolnictwem stoisk z trunkami było więc kilka (niestety w związku z możliwością degustacji i tłokiem tym spowodowanym, nawet fotografii wykonać się nie udało; o skosztowaniu nie mówiąc).

Niewątpliwą atrakcją były dwie nowości – „świdrowa” łuparka do drewna i taczka z napędem elektrycznym. Jeśli chodzi o to drugie urządzenie, to może być przydatne w momencie gdy istnieje potrzeba przepchnięcia towaru w trudnym terenie. Oczywiście pod pojęciem teren nie ma raczej mowy o lesie. Problem zaczyna się w momencie, gdy akumulator ulegnie rozładowaniu. Wtedy pchać trzeba taczkę nie tylko z towarem, ale też z silnikiem i akumulatorem...

Natomiast świder do łupania wałków, podłączany do WOM w traktorze, super ostry i szybki, jest z pewnością rozwiązaniem ciekawym. Pytanie tylko czy brak jakichkolwiek zabezpieczeń (w pewnym, konkretnym modelu) nie spowoduje wzrostu liczby wypadków przy pracy. Nawet śmiertelnych.

 

Jožin z bažin z močálu ven pílí

Targi w Brnie to impreza wielka. Pod każdym względem – powierzchni, wystawców, odwiedzających. Zainteresowanie mieszkańców Republiki Czeskiej, Austrii i Niemiec nowinkami technologicznymi z branży rolnej i leśnej było naprawdę imponujące, bo rzeczywiście warto tam być. Polacy także się pojawili, aczkolwiek nie w nadmiarze.

Co prawda oferta skierowana do pracowników LP (leśniczych, podleśniczych), oprócz ubrań i katalogów, była skromna. Ale takie imprezy takie mają mimo wszystko istotne znaczenie dla leśników. Bo gdzie bliżej (poza Monachium, gdzie tego lata odbędą się targi Interforst) w jednym miejscu, bez znajomości języków (Polak z Czechem dogada się lepiej czy gorzej), można zapoznać się z najnowszą ofertą dla firm drzewnych, zul itd.? A rozwój tych właśnie podmiotów, jako głównych współpracowników, powinien być dla leśników priorytetem. Zatem – zapraszam!

 

Tekst i zdjęcia: Bartosz Szpojda