O nas bez nas

14 czerwca 2010 08:04 2010 Wersja do druku

Niepewność przyszłości, uczucie wyłączenia z możliwości podejmowania decyzji na własnym terenie oraz brak dialogu ze środowiskami ekologicznymi – oto największe problemy ochrony przyrody w Lasach Państwowych. Kwestie te elektryzują środowiska leśne.


W okresie międzywojennym z powodu braku ustawy o ochronie przyrody, a po jej uchwaleniu w 1934 r. niemożliwości wydania rozporządzeń wykonawczych (powodem były bardzo rozbieżne interesy różnych grup społecznych, w szczególności prywatnych właścicieli lasów i kupców drzewnych), oparto się w tym zakresie na rozporządzeniach o państwowym gospodarstwie leśnym, zwłaszcza na rozporządzeniach z 1928 r., oraz na dekrecie prezydenta RP z 1936 roku. Na podstawie prawa leśnego tworzono wówczas rezerwaty i parki narodowe na terenach nadleśnictw państwowych. Łącznie na tych terenach znajdowało się 95% obszarów chronionych kraju.

Leśnictwo było i jest strategicznym partnerem ochrony przyrody. Prof. Romuald Olaczek napisał kilkanaście lat temu: Ekosystemy leśne stanowią trzon całego systemu ochrony przyrody w Polsce. W lasach jest zgromadzona duża część różnorodności biologicznej oraz tych cech przyrody, które składają się na pojęcia jej naturalności.

 

Lasy pod ochroną

Z wyliczeń wynika, że aktualnie udział ekosystemów leśnych i leśnictwa łącznie we wszystkich formach ustawowej ochrony przyrody wynosi ponad 60%. Składa się na to udział powierzchni lasów w parkach narodowych i krajobrazowych, rezerwatach przyrody, obszarach chronionego krajobrazu oraz w europejskiej sieci ekologicznej Natura 2000; łączny udział obiektów indywidualnej ochrony przyrody w lasach (pomników przyrody, użytków ekologicznych, stanowisk dokumentacyjnych, zespołów przyrodniczo-krajobrazowych); liczebność leśnej gatunkowej różnorodności biologicznej roślin, zwierząt, grzybów i mikroorganizmów, a także udział gatunków organizmów leśnych znajdujących się pod ścisłą lub częściową ochroną prawną oraz na czerwonych listach gatunków zagrożonych.

Budowa krajowego systemu obszarów chronionych oraz obiektów indywidualnej ochrony przyrody, a także wykazy gatunków chronionych nie są w Polsce jeszcze ukończone. Jak wyliczono, planowane działania do 2030 r. prawdopodobnie zwiększą udział ekosystemów leśnych w całokształcie problematyki ochrony przyrody do ok. 70%.

Według wstępnych szacunków koszty bezpośrednie ochrony przyrody w lasach, łącznie z kosztami, których się do tej pory nie wylicza (nie wartościuje), czyli kosztami pośrednimi i alternatywnymi (w tym tzw. utraconymi korzyściami gospodarstwa leśnego), są co najmniej na poziomie 10–15% wartości finansowej łącznych rocznych kosztów funkcjonowania LP. Oznacza to równowartość ok. 500–700 mln zł. Jest to bardzo wysoki serwitut, służebność LP na rzecz ochrony środowiska i dla dobra społeczeństwa. Lasy Państwowe zajmują dominującą pozycję w finansowaniu ochrony przyrody wśród innych instytucji i działów aktywności społecznej zajmujących się tą problematyką (NFOŚiGW, WFOŚiGW, Ekofundusz, budżet państwa, samorządy, pomoc zagraniczna, organizacje i ruchy ekologiczne, sponsorzy, itd.).

Dominująca rola Lasów Państwowych powoduje, że takiego partnera jak leśnictwo – nie można w ochronie przyrody pomijać czy tym bardziej lekceważyć, a jak wiemy bywa z tym obecnie różnie.

 

Kolektywizm czy socjalizm?

Ochrona przyrody ideowo zmienia się, ewoluuje, jednocześnie występują i są realizowane jej różne kierunki i formy za pomocą zróżnicowanych metod. Mamy ochronę obszarową, indywidualną i gatunkową; in situ i ex situ; ochronę ścisłą, częściową i krajobrazową; ochronę na poziomie genetycznym, gatunkowym, siedliskowym i krajobrazowym; pragmatyczną, dostosowaną do zasad ekorozwoju i rygorystyczną, żeby nie powiedzieć dogmatyczną; realizowaną według prawa polskiego i według dyrektyw europejskich (wspólnotowych); krzykliwą, demagogiczną, akcyjną, bardzo nagłośnioną w mediach i opartą na konkretnych, systematycznych, stałych, racjonalnych działaniach przez ludzi nie szukających rozgłosu i reklamy; ochronę przyrody radykalną, umiarkowaną i zachowawczą według różnych poglądów ekofilozofii, etyki ekologicznej, różnych religii i światopoglądów; ocenianą za pomocą różnych kanonów i wzorców – naturalności, rodzimości, bogactwa różnorodności biologicznej, złożoności, zasobności biomasy, trwałości, stabilności, równowagi ekologicznej, itd.; zarządzaną centralnie i lokalnie; wykonywaną przez wyspecjalizowane służby ochrony przyrody (czyli zawodową, profesjonalną) oraz przez ruchy i organizacje ekologiczne (czyli społeczną, nie zawsze na wysokim poziomie merytorycznym); opartą na wiedzy i doświadczeniu oraz opartą na pewnych wyobrażeniach, przypuszczeniach, niekiedy na aktualnej modzie w tym względzie; uwarunkowaną politycznie oraz starającą się być działalnością stałą, niezależną od aktualnych opcji politycznych, poglądów partii rządzącej. Jednocześnie występują różne kierunki historyczne ochrony przyrody: konserwatorski, biocenotyczny, planistyczny, kierunek ochrony przyrody rozumiany jako fragment aktywności w szerszych ramach ochrony środowiska lub jako część ochrony i kształtowania różnorodności biologicznej, czy też racjonalne, oszczędne, trwale zrównoważone użytkowanie zasobów przyrody jako współczesna forma jej ochrony.

W ochronie przyrody zdarzają się również nadużycia, niekompetencje, występuje ekohipokryzja i ekoimperializm. Wszystko to odbywa się na tle wielkiego światowego sporu między kolektywistami i zwolennikami wolnego rynku, między poglądami, że tylko ingerencja państwa w życiu gospodarcze i społeczne zapewnia prawidłowy rozwój społeczeństwa i pomyślność jednostek, a poglądem, że wolny rynek pracy, usług i towarów operuje racjonalniej i efektywniej niż rządowe dyrektywy. Nie wnikając w istotę tych sporów chciałbym przytoczyć pogląd Steva Forbesa z 2007 r., republikańskiego kandydata na prezydenta USA: Kolektywiści opanowali ruchy ekologiczne, by za ich pośrednictwem przepchać swoje idee. Wykreowali nową postchrześcijańską „religię” – ochronę środowiska. Tą „religią” chcą narzucić dyktaturę mniejszości nad większością. Tylko wyznawcy mają rację, inne racje, zdaniem kolektywistów są szkodliwe i antyspołeczne. Pragną sterować gospodarką w starym, socjalistycznym stylu – nakazami, przepisami i niezliczonymi regulacjami.

 

Ochrona przyrody bez leśników

Ochrona przyrody funkcjonuje „w cieniu” wielkiego światowego sporu, czy klimat się ociepla, czy nie, jaki wpływ na globalne ocieplenie ma działalność człowieka? Czy na zmiany klimatyczne, które ewentualnie występują w szybszym niż dawniej tempie, wpływ społeczeństw jest znaczny, czy raczej odbywają się one pod wpływem licznych innych czynników, a antropopresja nie jest tu wcale czynnikiem dominującym. Jak zmiany klimatyczne będą wpływały na stan przyrody, na jej bliższą i dalsze przyszłość – wobec tego co i jak chronić? Ochrona przyrody w lasach – tak, ale jaka?

Na tym złożonym ideowym i społecznym tle, zagmatwanym i niejednoznacznym, jakim się jawią problemy ochrony przyrody, powstaje fundamentalne pytanie – jakie są formy i metody ochrony przyrody dla niej najkorzystniejsze, najlepiej służące dobru polskich lasów i ochronie ojczystej przyrody, zgodnie z naszą tradycyjną leśną dewizą pro bono silvae. Czy środowisko zawodowe leśników – naukowców i praktyków – wypracowało własne teorie, poglądy i formy działania chroniące zasoby leśnej przyrody, czy jesteśmy w tym względzie dostatecznie aktywni, czy niestety bierni, czy popełniliśmy „grzech zaniedbania”, czy leśnictwo jest w ideowej defensywie.

Drugim fundamentalnym zagadnieniem jest analiza zjawiska, jakie od szeregu już lat obserwujemy, czyli faktu rzeczywistego „wypchnięcia” leśnictwa z pozycji decyzyjnych w ochronie przyrody na wykonawcze. Coraz więcej instytucji i urzędów pozaleśnych  podejmuje decyzje w stosunku do ekosystemów leśnych, nie ponosząc przy tym odpowiedzialności prawnej, organizacyjnej i finansowej, a nawet nie licząc się z realnymi możliwościami leśnictwa – działu aktywności społeczno-gospodarczej samofinansującego się. Można nawet powiedzieć z pewną przesadą, że każdy obywatel i instytucja może zgłosić propozycję dotyczącą ochrony leśnej przyrody pod adresem Lasów Państwowych i żądać jeszcze realizacji i sfinansowania tego pomysłu. Pytanie – dlaczego gminy mają prawo wyrażania niezgody na utworzenie lub poszerzenie parku narodowego i innych form ochrony przyrody, a Lasy Państwowe nie mogą decydować o wielu fachowych zagadnieniach na terenach którymi administrują od 85 lat, w imieniu Skarbu Państwa?

 

Brakuje dobrej woli

Ingerencje, z których część uzyskała nawet prawne usankcjonowanie, dotyczą sposobów ochrony siedlisk, składów gatunkowych zakładanych drzewostanów, celów produkcji, stosowanych rębni, metod i terminów pozyskania drewna, coraz liczniejszych wyłączeń i stref ochrony itd. Czy leśnicy jako grupa zawodowa ciesząca się dużym zaufaniem społecznym (według sondaży i badań opinii społecznej znaleźli się na drugim miejscu zaraz po strażakach), którzy systematyczną pracą doprowadzili do wzrostu powierzchni lasów w kraju z 6,47 mln ha (1945) do 9,07 mln ha (2009), czyli o ponad 40%, oraz do wzrostu zasobów drewna na pniu (grubizna brutto w korze) z 906 mln m3 (1945) do ok. 2 mld m3 (2008), czyli ponad 2 razy – nie zasługują na zaufanie?

Wszystkie obecne chronione prawnie obszary i obiekty zasobów leśnej przyrody były przecież dawniej administrowane przez leśników. Czy godzi się, aby firma zatrudniająca wysokokwalifikowaną kadrę, posiadająca bogate tradycje, wiedzę i doświadczenie, była ustawicznie pod presją i „pouczaniem” przez osoby i organizacje społeczne, które zapewne mają dobrą wolę, ale nie posiadające takiej rozległej, leśnej wiedzy i umiejętności? Wydaje się, że czasami nie ma nawet dobrej woli, np. gdy stale słyszy się, że lasów w Polsce ubywa i są straszliwie przerąbane (w całkowitej niezgodzie z prawdą) lub też ogląda skandaliczny komiks o leśnikach białowieskich pt. „Blues żubra” (Białystok 2008), przygotowany przez „Pracownię na rzecz Wszystkich Istot” z pomocą finansową Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.

Pomijanie w decyzjach gospodarzy terenu, stałe powtarzanie nieprawdziwych informacji, odmawianie uznania fachowości, obrażanie – trudno przyjąć jako symptomy dobrej woli i chęci współpracy. Dla mnie dobitnym przykładem braku dobrej woli jest nieuznawanie od lat za formę ochrony przyrody tzw. ochrony wielkoobszarowej, realizowanej w Lasach Państwowych, poza formami wymienionymi w aktualnie obowiązującej Ustawie o ochronie przyrody. Nie możemy się także doczekać konkretnych, szczegółowych zasad postępowania w lasach na obszarach Natura 2000, obiecanych od dawna przez Ministerstwo Środowiska, a od ponad roku od Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska – sprawującej nadzór nad tymi obszarami.

 

Aktywność procentuje

Podoba mi się przysłowie: Pesymista narzeka na wiatr, optymista czeka aż się zmieni, a realista nastawia maszty. Nie ma co narzekać, bo jest to jałowe. Próżne są oczekiwania, że inni to zrobią za nas. Należy podjąć niezbędne przygotowania i wziąć się do pracy. Są już pierwsze symptomy takiego myślenia i działań. Wśród wniosków przyjętych na 109 Zjeździe Delegatów PTL w Gorzowie Wielkopolskim, czytamy: W obecnej dobie, gdy obligatoryjne stało się opracowanie oceny wpływu gospodarki leśnej na środowisko, w procedurze dokonywania takiej oceny nie może zabraknąć leśników oraz reprezentujących ich towarzystw i stowarzyszeń. Stoimy na stanowisku, że: strategiczne oceny wpływu na środowisko planu urządzania lasu dla lasów stanowiących własność Skarbu Państwa powinno dokonywać Biuro Urządzania Lasu i Geodezji Leśnej będące przedsiębiorstwem państwowym podległym Ministrowi Skarbu Państwa. Ocenę wpływu na środowisko uproszczonych planów urządzania lasu, sporządzonych dla lasów nie stanowiących własności Skarbu Państwa oraz prognozę wpływu na środowisko projektów inwestycyjnych powinni sporządzać uprawnieni rzeczoznawcy. Ponieważ obecnie taka grupa ekspercka nie istnieje, przystąpić należy do jej stworzenia, poprzez uruchomienie między innymi pod egidą PTL (organizacji pozarządowej), stosownych szkoleń, których program winien być zaaprobowany przez ministra środowiska”.

Biuro Urządzania Lasu i Geodezji Leśnej wraz z oddziałami w dniu 12 stycznia uzyskało już certyfikat ISO 9001:2008, zaświadczający, że wdrożyło i stosuje system zarządzania jakością w zakresie wykonywania planów urządzania lasu, planów ochrony i innych opracowań związanych z ochroną przyrody, ochroną środowiska, rozpoznaniem glebowosiedliskowym oraz operatów geodezyjnych i tworzenie oprogramowania komputerowego. Pismem z dnia 22 lutego dyrektor BULiGL Janusz Dawidziak poinformował PTL, że Biuro podjęło działania zmierzające do uzyskania certyfikatu wdrożenia Systemu Zarządzania Środowiskowego (zgodnie z normą EN ISO 14001:2004) w celu racjonalizacji działań zapobiegających ujemnemu oddziaływaniu na środowisko oraz certyfikatu wdrożenia Systemu Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji (ISO 27001), w celu należytego zapewnienia bezpieczeństwa informacji zarówno własnych, jak i przetwarzanych przez Biuro na potrzeby wykonywanych projektów.

W imieniu całej społeczności leśników a w szczególności członków PTL – bardzo serdecznie dziękuję i gratuluję sukcesu BULiGL. Pilnie potrzebne są działania w tym względzie całego środowiska leśników – praktyków i naukowców, na czele z Lasami Państwowymi, dla dobra lasów, leśnictwa i ochrony ojczystej przyrody.

 

Tekst: prof. Andrzej Grzywacz

Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji