Konwencja o lasach - Negocjacje w Warszawie

9 lipca 2013 15:34 2013 Wersja do druku

Między 10 a 14 czerwca w Warszawie miała miejsce próba sfinalizowania prac nad Konwencją o lasach. To pierwszy tej rangi międzynarodowy dokument dotykający kwestii leśnictwa.


Kraje, które go podpiszą, będą zobowiązane do uwzględniania wszystkich funkcji lasów – m.in. ekonomicznych, socjalnych, ekologicznych, społecznych i kulturowych, ochronnych czy po prostu do prowadzenia zrównoważonej gospodarki leśnej. Wiele uwagi przykłada do bioróżnorodności. Cel Konwencji to także ułatwienie współpracy, wymiany doświadczeń i informacji czy wreszcie współdziałania podmiotów prawnych z różnych krajów. Prace zainicjowano w 2007 r., a Polska od początku aktywnie wspierała proces tworzenia dokumentu.
 

W warszawskich negocjacjach wzięło udział ok. 120 osób reprezentujących niemal 40 interesariuszy. Obradom przewodniczył Jan Heino z Ministerstwa Rolnictwa i Leśnictwa Finlandii. Polskę reprezentowali ministrowie środowiska Marcin Korolec i Janusz Zaleski. Wszyscy trzej wygłosili powitalne przemówienia. W pierwszym dniu obrad Heino chwalił Polskę za organizację i przyjazną atmosferę konferencji. – Musimy skończyć tekst w tym tygodniu. To wyzwanie, ale mam nadzieję, że mu sprostamy. Wtórował mu minister Zaleski. Mówił o zmianach, jakie zaszły w leśnictwie w ciągu ostatnich lat. – Ale jedno się nie zmieniło – lasy nadal są ważne. I nie ma tu znaczenia, czy to lasy w Rosji, czy gdziekolwiek indziej. Wszystkie są tak samo istotne.

Podkreślał, że zorganizowanie negocjacji w Warszawie, to uhonorowanie i uznanie dla polskiego leśnictwa. Nawiązywał także do powstającego w Polsce NPL. Wspominano kilkakrotnie o znaczeniu lasów w aspekcie zmian klimatycznych.

Minister Zaleski rozwiewał obawy dotyczące zmian w polskim prawie. Wprowadzenie Konwencji nie będzie wymagało zmian np. w ustawie o lasach. - W polskich lasach od dawna mamy zasadę zrównoważonej gospodarki leśnej - mówił

Minister środowiska Marcin Korolec nawoływał, by w sprawie leśnictwa mówić jednym głosem. – Nasz głos musi być słyszalny – mówił do zebranych. Witał gości tradycyjnym „Darz Bór!”. Dla zagranicznych gości zaskoczeniem był występ Zespołu Sygnalistów Myśliwskich „Akteon”.

Sygnatariusze przystąpili do negocjacji z entuzjazmem, choć otwartych było wiele kwestii. Nie do końca było wiadomo nawet, jak dokument ma się ostatecznie nazywać (zdecydowano, że będzie to Konwencja o lasach) ani pod czyimi auspicjami ma być wprowadzany w życie (ta kwestia pozostała w Warszawie nierozstrzygnięta). Kontrowersje wzbudzały definicje zawarte w dokumencie. Czasem wynikające z braku odpowiedników w rodzimych językach, czasem z powodu dużych różnic w przepisach lokalnego prawa.

I choć nadzieje były spore, to w Warszawie nie udało się nadać Konwencji ostatecznego kształtu. Nic dziwnego – interesariusze bronili swoich racji i w wielu kwestiach walczyli o każde niemal słowo. Szczególnie aktywni na tym polu byli Rosjanie, Ukraińcy i Islandczycy.

Przedstawiciele poszczególnych państw walczyli o każde zapisane w konwencji słowo – czasem z prozaicznej przyczyny braku odpowiednika jakiejś nazwy w rodzimym języku. Uczestnicy negocjacji mieli okazję zwiedzić szkółkę kontenerową Nadleśnictwa Jabłonna w Skierdach (RDLP w Warszawie) i Puszczę Białowieską.

Kolejna tura negocjacji przewidziana jest w październiku w Szwajcarii. 

UZ