Parki narodowe - Wyszli na ulice

14 września 2015 14:25 2015 Wersja do druku

Od siedmiu lat pracownicy parków narodowych (ok. 1300 osób) bezskutecznie proszą o podniesienie uposażeń. Średnia pensja, a więc z uwzględnieniem poborów np. dyrektorów, osób dbających o najcenniejsze fragmenty kraju, to ok. 3400 zł.

Parkowcy nieraz podkreślają, że wykonują taką samą pracę leśnika, jak koledzy w Lasach Państwowych, gdzie średnie wynagrodzenie jest przeszło dwukrotnie wyższe. Pracownicy parków wielokrotnie rozmawiają z rządzącymi, ale jak na razie na rozmowach i kolejnych obietnicach się kończy. 3 sierpnia związkowcy z PN po raz kolejny spotkali się z wiceministrem środowiska Piotrem Otawskim. Niestety nie udało się osiągnąć porozumienia satysfakcjonującego parkowych pracowników.

– Nasze oczekiwania, aby umożliwiono przekazanie ludziom dodatkowej kwoty, zapisanej w budżecie na 2015 r. w wysokości 7,5 mln zł, okazały się ponad możliwości rządu i ministra finansów. Możemy te pieniądze przekazać każdemu wykonawcy zewnętrznemu tylko nie pracownikom – mówi Piotr Kozłowski. Powodem jest tzw. ustawa kominowa, blokująca przyznawanie podwyżek pracownikom praków.



                     Fot. Arch. ZLPPN

Zaproponowana na przyszły rok podwyżka wynagrodzeń o 10,5% jest dla parkowców nie do zaakceptowania. – Po siedmiu latach blokowania wynagrodzeń ta propozycja jest lekceważeniem nas wszystkich i musi budzić skrajne emocje – dodaje Kozłowski. Parkowcy wyliczyli, że zadowalające podwyżki opiewałyby na 40%. Ze swoim niezadowoleniem postanowili wyjść na ulicę.

Pierwszy protest odbył się 27 czerwca na Zakopiance. Miał raczej lokalny charakter i przeszedł bez większego echa. 8 sierpnia leśnicy z parków narodowych zablokowali na dwie godziny drogę krajową nr 5 Poznań – Wrocław w Komornikach k. Poznania oraz DK E7 Warszawa – Gdańsk w Strzegowie k. Mławy. Kolegów z parków narodowych wspierali leśnicy zrzeszeni w Związku Leśników Polskich w RP regionów olsztyńskiego i wielkopolskiego.

Na protesty zaproszono premier Kopacz, prezydenta Dudę oraz pretendującą do fotela premiera Beatę Szydło z PiS. Nikt z zaproszonych nie odpowiedział na apel. Po sierpniowych protestach ZLP PN ponownie skierował apel do premier Kopacz. W przypadku braku odpowiedzi zapowiedział eskalację akcji protestacyjnej.

UZ