Polski Związek Łowiecki - Pełne poparcie ministra

14 grudnia 2016 11:45 2016 Wersja do druku

Nie trzeba było długo czekać na stanowisko ministra środowiska Jana Szyszko w sprawie wniosku o delegalizację Polskiego Związku Łowieckiego. Ów złożył na ręce premier Beaty Szydło Sławomir Izdebski – przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych. Zarzucał PZŁ m.in. niedostateczne działania w walce z ASF, przynoszącym rolnikom hodującym trzodę ogromne straty.


Minister w piśmie, datowanym na 2 listopada, do przewodniczącego Izdebskiego wystąpił jako wielki zwolennik Polskiego Modelu Łowiectwa. W piśmie czytamy, że jest tak, ponieważistniejący Polski Związek Łowiecki jest POLSKI, a 120 tys. myśliwych ze wszystkich regionów kraju wyposażonych w 300 tys. szt. broni dociera do 85% powierzchni kraju. Tam na własny koszt, poza sezonem łowieckim odbywają ponad 300 tys. kontroli, likwidując w tym czasie ok. 80 tys. wnyków i pułapek.

Szef resortu środowiska wymienia też zasługi członków PZŁ-u w szacowaniu (nieodpłatnym) szkód łowieckich, a w ich szeregach dominują rolnicy i leśnicy, a więc ludzie bardzo mocno związani z własnością ziemi, o strukturze i wieku zbliżonej do struktury ogólnopolskiej. Wymienia zasługi Związku dla ochrony bioróżnorodności, przywołując np. ostatnią inwentaryzację dzików.

Widzi w PZŁ szansę dla młodych ludzi:młody człowiek, kształtowany w kulturze Polskiego Modelu Łowiectwa, rozumie funkcjonowanie żywych zasobów przyrodniczych i zdecydowanie wie, że polowanie nie niszczy występujących gatunków.

Minister zaznaczył też, że jest zwolennikiem Polskiego Modelu Łowiectwa, gdyż jest przeciwny przejęciu polskich obwodów łowieckich przez kapitał obcy, a temu służyć ma np. potęgowanie antagonizmów między rolnikami i myśliwymi, sprzedaży w ok. 80% dziczyzny za granicę po zaniżonych cenach.

Podkreślił też rolę tradycji i dziedzictwa kulturowego. Nawiązał do roli, jaką myśliwi i leśnicy (ci drudzy, jak wykazuje minister, w owym czasie prawie w 100% byli związani z PZŁ-em) odegrali w okresie wojennym i powojennym.

Jan Szyszko dostrzega, że wszystko można i należy usprawniać i przywołuje aktualnie procedowane prawo łowieckie. Przestrzega jednocześnie, że nie wolno niszczyć tego, co nie generuje kosztów dla Skarbu Państwa, i odpowiada za trwałość występowania dziko żyjących gatunków, co z powodzeniem służy polskiej przyrodzie.

Red.