ASF - Wirus przekracza Wisłę

13 lutego 2018 14:29 2018 Wersja do druku

Tempo rozprzestrzeniania się ASF nabrało w ostatnim czasie dynamiki. Stało się tak za sprawą dwóch dzików padłych w okolicach podwarszawskiego Legionowa, u których 18 listopada potwierdzono zakażenie wirusem. Od najbliższego stwierdzonego przypadku u dzików dzieliło je ok. 100 km. Jak się dowiadujemy z Głównego Inspektoratu Weterynarii, wystąpienie choroby u kilku osobników w tym samym czasie sugeruje, że do jej przeniesienia mogło dojść drogą naturalną. Migracja mogła zostać zapoczątkowana intensywnymi polowaniami zbiorowymi. Nie można jednak wykluczyć udziału człowieka.


Jeszcze zanim służby weterynaryjne wszczęły odpowiednie działania, chorobę stwierdzono u dzika padłego po drugiej stronie Wisły, przy granicy z Kampinoskim Parkiem Narodowym (wynik badania z 22 listopada; następne przypadki pojawiły się wzdłuż południowej granicy parku w kierunku zachodnim). Po niespełna dwóch tygodniach kolejny odseparowany przypadek na zachodnim brzegu Wisły zanotowano w pobliżu Konstancina-Jeziorny (powiat piaseczyński). ASF zaczął wymykać się spod kontroli.


W związku z niespodziewanym postępem choroby szef sztabu Dowództwa Generalnego RSZ płk dr Roman Ćwikliński wystosował pismo, w którym polecił przygotowanie informacji nt. polujących żołnierzy chętnych do prowadzenia odstrzału dzików na terenie Warszawy i ościennych powiatów z użyciem własnej broni myśliwskiej (i w ramach urlopu okolicznościowego). Udostępnił je na Twitterze były minister obrony Tomasz Siemoniak. Rzecznik prasowy MON płk Anna Pęzioł-Wójtowicz niemal natychmiast odżegnała się od zamiarów zaangażowania mundurowych w odstrzał dzików. Pismo skierowane do jednostek wojskowych miało na celu jedynie wysondowanie, jaka liczba żołnierzy posiada uprawnienia myśliwego. Wszystkie inne informacje zawarte w korespondencji nie były przewidziane do realizacji – czytamy w oficjalnym komunikacie resortu. Nic nie stanęło natomiast na przeszkodzie, aby żołnierze pomogli w akcji poszukiwania padłych dzików, którą od 29 listopada do 5 grudnia zaplanowano na wybranych obszarach nadleśnictw Jabłonna i Drewnica.

Niekontrolowany przeskok ASF pod Warszawę dał także asumpt do skrytykowania poczynań ministra rolnictwa przez rolniczy OPZZ. Stojący na jego czele Sławomir Izdebski przypomniał o swojej propozycji usprawnienia poszukiwań i eliminacji dzików za pomocą dronów zaopatrzonych w kamery noktowizyjne oraz system zdalnego powiadamiania myśliwych o miejscu przebywania zwierząt, która miała się nie spotkać z przychylnością ministra Jurgiela.

Obszar części gmin leżących w obrębie powiatów: warszawskiego zachodniego, nowodworskiego oraz sochaczewskiego, na terenie których znaleziono pierwsze padłe dziki, został objęty przez Komisję Europejską statusem strefy zakażonej (tyle wiemy w chwili oddawania niniejszego numeru do druku). Tusze dzików upolowanych w jej granicach muszą wraz z patrochami i narogami trafić do nadzorowanych przez Inspekcję Weterynaryjną chłodni. Po uzyskaniu wyniku negatywnego mogą zostać zabrane na użytek własny myśliwego lub zutylizowane. Dalszy rozwój sytuacji epizootycznej będzie warunkował, czy zostaną ustanowione unijne obszary objęte restrykcjami (tzw. strefy czerwona, niebieska i żółta). Kolejne przypadki choroby stwierdzane zarówno w okolicach Kampinosu, jak i Legionowa nie pozostawiają wątpliwości co do decyzji w tym zakresie. ASF dumnie kroczy na zachód. Wciąż o krok przed Inspekcją Weterynaryjną.

ADP