Ochrona przyrody - NIK o zwierzętach w mieście

13 sierpnia 2020 12:40 2020 Wersja do druku

Najwyższa Izba Kontroli na początku maja opublikowała informację o wynikach prowadzonego w latach 2017–19 audytu „Postępowanie ze zwierzętami wolno żyjącymi (dzikimi) na terenie miast”. Kontrolerów interesowało, czy miasto podejmowało na swoim obszarze prawidłowe i skuteczne działania związane z obecnością takich zwierząt i czy powierzanie opieki nad nimi było prawidłowe, a w szczególności, czy zlecano ją podmiotom uprawnionym i odpowiednio przygotowanym.

Czynnościami sprawdzającymi objęto 12 gmin, osiem jedno-stek organizacyjnych gmin i dziewięć podmiotów sprawujących nadzór nad zwierzętami. Na terenie tych samorządów w okresie objętym kontrolą odnotowano łącznie 45 tys. zgłoszeń dotyczących obecności zwierząt, jednak z uwagi na niepełną statystykę liczba ta jest niedoszacowana, nie uwzględnia też doniesień kierowanych do innych służb. Łącznie kontrolowane miasta wydały na ten cel ponad 8 mln zł, znaczący udział w tej kwocie miały odstrzały redukcyjne i odłowy, głównie dzików – niemal 1 mln zł. Najwięcej działania takie kosztowały w Szczecinie. Ponadto kontrolerzy przeprowadzili ankietę wśród 81 urzędów miast i 73 ośrodków rehabilitacji dzikiej zwierzyny.

Fot. Jakub Słowik

Zdaniem NIK-u gminy prawidłowo i skutecznie realizowały obowiązki związane z ochroną mieszkańców i mienia przed zagrożeniami ze strony dzikich zwierząt. Samorządy w większości opracowały schematy postępowania i wdrożyły edukację w tym zakresie, w niektórych bolączką okazało się jednak prowadzenie ewidencji.

Według NIK-u nieznajomość rzeczywistej skali zjawiska może utrudniać rzetelne planowanie działań prewencyjnych i interwencyjnych oraz związanych z tym kosztów.

Urzędy w większości przypadków powierzały zadania z tego zakresu straży miejskiej, która albo zatrudniała osoby o odpowiednim wykształceniu, albo uzupełniała wiedzę strażników poprzez specjalistyczne szkolenia. Połowa skontrolowanych jednostek wydzieliła w swoich strukturach ekopatrole lub tzw. animal patrole, specjalizujące się w interwencjach dotyczących dzikich zwierząt. Ich funkcjonariusze w większości dysponowali odpowiednim sprzętem.

Skontrolowane podmioty, którym miasta powierzyły opiekę nad dzikimi zwierzętami, miały odpowiednie uprawnienia, a także środki techniczne i infrastrukturę adekwatne do świadczonych usług. Opiekę weterynaryjną sprawowały osoby z wymaganymi kwalifikacjami. Kontrolerzy wnioskują jednak o wprowadzenie obowiązku określenia warunków prowadzenia ośrodków rehabilitacji zwierzyny. Pozwoli to zagwarantować odpowiednie warunki bytowe trafiają-cym do nich zwierzętom. Z informacji przekazanych NIK-owi przez RDOŚ wynikało, że działają zarówno ośrodki o powierzchni kilku hektarów, położone w obszarach leśnych, jak i o wielkości 20 m2, mieszczące się w prywatnych mieszkaniach. Ponadto niezbędne jest bezpośrednie przypisanie gminom opieki weterynaryjnej nad dzikimi zwierzętami występującymi na ich terenie. Wedle opinii NIK-u obecnie obowiązujące przepisy, dotyczące wydatkowania przez samo-rządy pieniędzy na ten cel, mogą budzić wątpliwości.

SLV.