Łowiectwo - Kryzys w łowiskach

13 sierpnia 2020 13:19 2020 Wersja do druku

Koła łowieckie odczuły skutki pandemii i związanych z nią ograniczeń nie mniej niż inne podmioty gospodarcze. Rykoszetem uderzyło w polskich myśliwych obostrzenie ruchu granicznego i wprowadzenie dwutygodniowej kwarantanny dla przyjeżdżających do kraju. Skutecznie zniechęciło to klientów z zagranicy do turystyki łowieckiej i polowań dewizowych, które stanowią ważne źródło dochodu dla wielu kół.

Kolejnym kłopotem okazało się zmniejszenie zapotrzebowania na dziczyznę. Przez zamknięcie lokali gastronomicznych w magazynach przetwórców mięsa zwierząt łownych zaczęły narastać zapasy. Część firm musiała też czasowo ograniczyć działalność skupów w trosce o zdrowie pracowników. Z kolei w tych, które wciąż funkcjonowały, ceny za kilogram dzika spadły do złotówki, a miejscami za sarninę oferowane jest już mniej niż 10 zł. Zakupowy szał z początku wprowadzania ograniczeń nie odbił się na produktach gospodarki łowieckiej, gdyż społeczeństwo skupiło się na towarach pierwszej potrzeby i dobra luksusowe, a do takich jednak należy dziczyzna, zeszły na dalszy plan.

Fot. www.stock.adobe.com

Przetwórcy dziczyzny zarówno w kraju, jak i za granicą apelują do myśliwych o przesunięcie sezonu na kozły na sierpień, kiedy gospodarka wreszcie otrząśnie się z szoku. Koła łowieckie są więc w kropce, bowiem wpływy do ich budżetów wyglądają skromnie, zaś szkody łowieckie nadal występują. Istnieje obawa, że w związku z wizją utraty płynności finansowej zabraknie chętnych do zasiadania w zarządach kół, które nie mogą także liczyć na ulgi w czynszu za dzierżawę obwodów od Lasów Państwowych. Myśliwi liczą więc na rozwiązania, które mogłyby ich odciążyć, np. wprowadzenie bezpośredniej detalicznej sprzedaży dziczyzny w kołach.

SLV.